24 maja — NMP Wspomożycielki Wiernych

W miesiącu maju podczas wieczornych nabożeństw rozbrzmiewa Litania Loretańska. Pośród wielu wezwań Najświętsza Dziewica przyzywana jest jako Auxilium Christianorum — Wspomożenie wiernych. W Polsce 24 maja obchodzimy święto NMP Wspomożycielki Wiernych.
Wezwanie „Wspomożenie wiernych, módl się za nami” do Litanii Loretańskiej włączył papież Pius V, jako podziękowanie za zwycięstwo nad Turkami pod Lepanto w dniu 7 października 1571 r.

Jednak w Tradycji Kościoła kult Matki Bożej jako Orędowniczki i Wspomożycielki był żywy od pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to wierni z ufnością uciekali się do Niej we wszystkich potrzebach. Doktorzy Kościoła (św. Efrem, św. Grzegorz z Nazjanzu) już w IV w. pisali o Maryi jako Orędowniczce i Wspomożycielce dla grzeszników i nieszczęśliwych, określali Ją jako nieustanną i potężną Wspomożycielkę.

„Cokolwiek wam powie, czyńcie”
Pierwszym, który przedstawia Maryję jako Wspomożycielkę, jest św. Jan Ewangelista. Opisując cud w Kanie Galilejskiej nie używa słów „Wspomożycielka”, czy „Orędowniczka”, jednak wyraźnie podkreśla, że to dzięki wstawiennictwu swojej Matki Chrystus dokonał cudu. Najświętsza Maryja Panna pierwsza dostrzegła niedostatek. Zanim ktokolwiek zauważył, że brakuje wina, zanim próbował znaleźć rozwiązanie problemu, Maryja zwraca się do swojego Syna: „Wina nie mają”. Nie informuje Go, bo przecież Syn Boży doskonale wie, że gospodarze wesela są w potrzebie. Maryja prosi, by Jezus skierował Swój wzrok na ten niedostatek, o którym jeszcze nie wiedzą ani gospodarze, ani goście wesela. Wspomaga i oręduje w ich potrzebie. Jeden ze świętych „nazwał Maryję Pannę całą okiem, bo widzi nasze potrzeby. Ale mógł Ją też nazwać całą sercem, bo na ich widok współczuje; mógł niemniej powiedzieć, że jest całą ręką, bo nam niesie pomoc”.

Pomimo wydawałoby się oschłej odpowiedzi Pana Jezusa: „Co mnie i tobie niewiasto?”, Maryja Panna wierzy, że Syn Boży ulituje się nad marnością i mówi „jego sługom: «Cokolwiek wam powie, czyńcie»”. Słowa te są słodkim rozkazem, by zaufać Chrystusowi. Zaufać szczególnie wtedy, gdy nie widzi się sensu i pożytku tego, o co prosi Jej Syn. Maryja oręduje i wspomaga potrzeby rodzaju ludzkiego, ale też wymaga, by czynić to, co Chrystus zleca; wymaga, by pełnić Jego wolę.

Święto Maryi Wspomożycielki wiernych
W 1815 r. papież Pius VII ustanowił liturgiczne święto Maryi Wspomożycielki wiernych na dzień 24 maja.

Był to wyraz szczególnej wdzięczności za wyzwolenie z niewoli napoleońskiej, gdy po blisko 5-letniej nieobecności na Stolicy Piotrowej, 24 maja 1814 r. Ojciec święty uroczyście powrócił do Rzymu. W dekrecie wprowadzającym święto papież stwierdza, że „doświadczył «przepotężnej pomocy Błogosławionej Dziewicy Maryi» w swoich utrapieniach, cierpieniach i smutkach; że właśnie Jej wstawiennictwu przypisuje «szczęśliwy (…) powrót do świętego Miasta, z którego został niegodnie usunięty»; i dlatego postanowił ten tytuł Auxilium Christianorum (…) uczcić nowym świętem i własnym officium, «aby dać wieczne świadectwo duchowej wdzięczności wobec Najchwalebniejszej Dziewicy, która niespodziewanie jemu i całemu ludowi chrześcijańskiemu przyszła z pomocą», pozwalając mu na ponowne objęcie Stolicy Piotrowej”.
Początkowo święto obchodzono jedynie w Rzymie i Państwie Kościelnym. Centrum kultu Wspomożycielki była rzymska bazylika Santa Maria sopra Minerva, gdzie gorliwymi czcicielami Maryi byli duchowi synowie św. Dominika.

W Polsce obchody święta zapoczątkowali kapucyni, którzy w 1821 r. otrzymali zgodę rzymskiej Kongregacji Rytów na włączenie święta do ich kalendarza zakonnego. Od połowy XIX w. zaczęto obchodzić święto również w diecezjach polskich.

Szczególny czciciel
Szczególne nabożeństwo do Maryi Wspomożycielki miał św. Jan Bosko, który zwykł mawiać: „Zaufajcie Maryi Wspomożycielce, a zobaczycie, co to są cuda”. Wielokrotnie też podkreślał, że ani jedno wezwanie „Maryjo, Wspomożenie wiernych módl się za nami” nie pozostanie bez odpowiedzi. Jego pełna ufności, miłości i pokory postawa wobec Niepokalanej sprawia, że Matka prowadziła go drogą Jezusa w pracy nad tworzeniem wszystkich dzieł. To Ona wskazywała, jak wychowywać młodzież; poleca założyć męskie i żeńskie zgromadzenia zakonne; wreszcie wspierała budowę kościoła pod wezwaniem Maryi Wspomożycielki wiernych. „To nie ja jestem sprawcą — ciągle oświadczał — tych wielkich rzeczy. To Bóg i Maryja Najświętsza zechcieli się posłużyć biednym księdzem, aby tego dokonać”.
Bóg i Maryja zechcieli się posłużyć ks. Bosko, a on był posłuszny, podobnie, jak słudzy w Kanie Galilejskiej, gdy wbrew logice napełnili stągwie wodą aż po brzegi. Czyn ów był znakiem bezgranicznej ufności i pełnego prostoty aktu uczynienia tego, czego pragnie Zbawiciel, wypełnienia Jego woli na prośbę Niepokalanej.
Spełnienie prośby Niepokalanej nawet w najbardziej prozaicznych i wydawać by się mogło nic nieznaczących sytuacjach przygotowuje duszę do podjęcia odpowiedzialnych zadań. Te drobne sprawy są niejako próbą dla duszy, by w odpowiednim czasie mogła być narzędziem Niepokalanej w czynieniu wielkich dzieł.
Taką postawę przyjął ksiądz Bosko; do swoich wychowanków mówił: „Dobrze poznane plany Boże pchają mnie zawsze naprzód i dlatego ani przeciwności, ani prześladowania, ani najsroższe trudności nie odbierają mi odwagi”.

Niepokalana Wspomożycielka
Ksiądz Bosko Matkę Bożą nazywa Niepokalaną Wspomożycielką. Jego biografowie twierdzą, że nie rozdziela nigdy imienia Wspomożycielki od Niepokalanej i odwrotnie od dnia 26 maja 1862 r., w którym miał wizję „dwóch kolumn”.
Tak oto opisuje tę wizję ks. Bosko: „Ujrzałem siebie na małej, skalistej wysepce na morzu. Szalała straszliwa burza. Wtem ujrzałem olbrzymi okręt, potężnie miotany na wszystkie strony. Na nim zobaczyłem Papieża, kardynałów, biskupów, księży, zakonników i wielu ludzi. I zrozumiałem: oznacza to Święty Kościół Katolicki. Wokół tego wielkiego okrętu — Kościoła widziałem wiele innych potężnych okrętów i były to mniej lub bardziej agresywne statki, które atakowały okręt Kościoła, wyrządzając mu wiele szkód. Równocześnie nieprzyjaciele zarzucali okręt papieski olbrzymią ilością książek i broszur. W czasie szczególnie gwałtownego ataku zobaczyłem, że sam Papież został ciężko ranny i że umarł w skutek upływu krwi. Jednak znajdujący się na jego okręcie kardynałowie wybrali zaraz nowego Papieża. Wiadomość o śmierci jednego Papieża i o wyborze jego następcy została natychmiast podana światu. Ów nowy Papież podjął bardzo trudne zadanie. Ciężko uszkodzony okręt Kościoła zdawał się być zgubiony wobec szalonej przemocy wrogów; sądzili oni, że odnieśli zwycięstwo. Lecz wtedy zobaczyłem, jak nagle z ciemności i wzburzonego morza wyłaniają się w górę dwie wspaniałe, świetlane kolumny. Nad pierwszą dojrzałem u góry unoszącą się ogromną, jaśniejącą Hostię, a na szczycie kolumny zobaczyłem tablicę z napisem «Salus Credentium», to znaczy: „Zbawienie wierzących”. Na drugiej, nieco mniejszej kolumnie, znajdującej się trochę dalej, dojrzałem u góry statuę Niepokalanej Matki Bożej — Maryi oraz tablicę z napisem: «Auxilium Christianorum», to znaczy: „Wspomożenie wiernych”. Kiedy wśród burzy i ciemności, w największej potrzebie i udręce — rozbłysło to cudowne zjawisko świetlne, wszyscy na okręcie Kościoła zapałali nową nadzieją. A nowo wybrany Papież wydał polecenie, by skierować się ku tym dwóm świetlanym kolumnom, aby przytwierdzić do nich okręt Kościoła. Kiedy to nastąpiło, burza uciszyła się, ustąpiły ciemności i nastał wspaniały dzień. Wówczas zobaczyłem, jak wrogie okręty popadły w największy zamęt, zderzały się ze sobą, tonęły w głębiach wód lub wylatywały w powietrze. Inne oddalały się i znikały z pola widzenia. Wielu rozbitków z tych zniszczonych okrętów pływało na szczątkach statków, kierując się ku niosącemu ratunek okrętowi Kościoła. Przyjmowano ich tam z litością i udzielano im pomocy”.

Ksiądz Jan Bosko był głęboko przekonany, że do zachowania i obrony wiary katolickiej potrzebna jest pomoc Najświętszej Maryi Panny. W 1884 r., cztery lata przed swoją śmiercią zapytany przez dziennikarza co sądzi o położeniu Kościoła w Europie i we Włoszech w najbliższej przyszłości, odpowiedział: „Ja nie jestem prorokiem (…) Nikt poza Bogiem nie zna przyszłości; jednakże, mówiąc po ludzku, trzeba sądzić, że przyszłość ta będzie smutna. Pewien poeta rzymski powiada, że daremnie się człowiekowi wspinać, kiedy znajduje się na ostrej pochylni i z konieczności spada w dół. Moje przewidywania są smutne, ale nie obawiam się niczego. Bóg ocali na pewno Kościół, a Matka Najświętsza, która w widoczny sposób otacza opieką świat współczesny, zechce powołać nowych wybawicieli”.

W opracowaniu wykorzystano:
ks. Jakub Górka, Cześć Maryi, wydano nakładem autora, Tarnów 1907.
ks. Stefan Pruś SDB (red.), Maryja Wspomożenie wiernych, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1986.
Augustyn Auffray, Święty Jan Bosko, nakładem Wydawnictwa Salezjańskiego, Kraków 1977.
Sny wizje św. Jana Bosko Apostoła młodzieży, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 1987.

 

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji