Dwa źródła naszego postępu

MAR
14

Są dwa źródła naszego postępu: pierwszym jest własna korzyść, drugim zaś pragnienie pełnienia woli Bożej. W owych dwóch stanowiskach rozchodzą się drogi błedu i roztropności. Jeśli człowiek za główny cel swojego życia obiera własną doskonałość, każdy jego następny krok będzie fałszywy. Jeśli zechce pracować nad sobą niczym rzeźbiarz wykuwający swój posąg, każdy cios dłuta będzie zniekształcał jego zarysy i odkrywał nowe usterki. Jego zamiarom będzie brakowało prostoty, zaś dążeniom - prawdy.

Jeżeli szczegółowy rachunek sumienia, swoje zasady życiowe i praktyki pokutne będzie on traktował jako zwykłe zabiegi lecznicze, ze swojego życia duchowego uczyni zakład poprawczy i całe swe życie ukształtuje według modnej teorii o samodoskonaleniu się, wówczas jego asceza będzie tylko systematyczną gloryfikacją własnej woli. Taka osoba nigdy nie wyrośnie na męża duchowego, sięgając w najlepszym wypadku miary uczciwego człowieka.

Kto natomiast za punkt wyjścia w swoim życiu duchowym obierze wolę Boga, ten we wszystkim zdaje się na Boga, dla siebie zachowując tylko pilność i wierne współdziałanie. Taki człowiek kroczy tam, gdzie wiedzie go Bóg, nie szukając własnych dróg. Wzorem, na którym się kształci jest dla niego Jezus. Jego pragnieniem jest podobanie się Bogu. Wszystkie jego czyny płyną z miłości. Własne niepowodzenia go nie dziwą ani trapią. Jeśłi smuci się jakąś niedoskonałością, to nie dlatego, że psuje ona jego charakter, lecz dlatego, że nie podoba się Bogu. Sakramenty i szkaplerze, koronki i medaliki, relikwie i obrzędy liturgiczne - wszystko to mieści się doskonale w jego systemie, w którym czynniki przyrodzone łączą się w przedziwną harmonię z nadprzyrodzonymi.

Upodobanie Boga charakteryzuje zawsze ludzi pokornych i zdążających drogą podobania Mu się jak najbardziej. Wówczas człowiek może być spokojny, pogodny i ufnie patrzący w przyszłość, pomimo swoich upadków. W jego sercu mieszka wesele i niekończące się powodzenie. Bóg jest dla niego Ojcem. Natomiast rzemieślnik własnej doskonałości wciąż spotyka się z niepowodzeniem w swej pracy, gdyż albo postępuje ona zbyt wolno, albo też, co zarobi z jednej strony, to traci z drugiej, lub wreszcie w swoim otoczeniu spotyka się ze zgorszeniem spowodowanym dawanym przykładem. Ponieważ zaś dla człowieka takiego pokroju ludzkie uznanie stanowi koronę cnoty, więc doznaje on gorzkiego rozczarowania. Dlatego jest niespokojny, chmurny i biadający nad każdym upadkiem. Jego serce wzbiera goryczą posągu walącego się w gruzy.  Po śmierci czeka nas wiele niespodzianek. Moim zdaniem nieznajomość naszego postępu w doskonałości, tutaj na ziemi, może być dla wielu zaskoczeniem. Jak bardzo zdziwi się wielu pokornych ludzi, gdy zobaczą niezykłą piękność swoich dusz, wyzwoloną przez śmierć! Zaiste nawet nie przypuszczamy co nas wówczas czeka!

z książki: F.W. Faber: Postęp duszy, cz.II, Warszawa 2010, s. 153 - 154.  

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji