List na październik 2013

CZEŚĆ NIEPOKALANEJ!

Drodzy Rycerze,

„Nie ma się czego obawiać, (…) ale należy wielbić Boga, który nas prowadzi drogą, którą sam szedł ” — odparła św. Teresa od Jezusa do skarżących się na swoją niedolę. Ciągle nas dziwi, że nie jesteśmy tacy, jacy chcielibyśmy być, a sprawy nie biegną po torach naszych myśli, znienacka stawiając wyzwania. W takich chwilach święci parzyli w niebo wołając: „Trzymaj mnie, bo jak mnie puścisz, to upadnę tak nisko, jak to jest tylko możliwe”. Tropiąc ich ślady, możemy pokiwać głowami, przyznając za św. Maksymilianem, że sami z siebie do niczego dobrego nie jesteśmy zdolni, ale potrafimy wszystko zepsuć swoją nieroztropnością, przypadkowo wyrwanym potokiem słów lub gestem, którego nie mieliśmy odwagi wykonać. Tyle razy przerażają nas życiowe trudy, bo uwierają za małe buty, w których trzeba pomieścić całą duchową nieporadność. Jednak na tym szlaku nie zostajemy sami z naszymi bąblami i otarciami. Jest ktoś, kto nam je opatrzy i doda odwagi. To nasza towarzyszka podróży — Niepokalana. Jednak, by „trzymać się razem”, trzeba umieć ze sobą rozmawiać, a ten język nie wymaga wielu słów, nie ma skomplikowanej gramatyki, mieści się w dłoni i sięga w głąb serca. Jak się nazywa? Różaniec — nasza mowa ojczysta, do której dźwięków nachyla się Ucieczka grzeszników, bo jak mówią święci, modlitwa zawsze odnosi skutek, a niebo nie jest przecież tak daleko od ziemi. Więc dlaczego przeraża nas, że nie da się nieść krzyża bez zasłabnięcia? — zapyta św. Teresa od Dzieciątka Jezus i przypomni nam, że Zbawiciel w drodze na Kalwarię upadł trzy razy, a my mamy być do niego niepodobni? A jeśli trzeba to upadniemy i sto razy, by Mu udowodnić naszą miłość przez to, że powstaniemy silniejsi niż przed upadkiem. Bóg nie nakazuje niemożliwości — zauważa św. Franciszek Salezy — ale dając rozkaz żąda, abyśmy czynili to, na co pozwalają nasze siły, a prosili o to co je przewyższa.

Ściskając w dłoni różaniec, śmiało można rzec do Sprawiedliwości: „nie ścigaj już mnie, bo Miłosierdzie Boże jest ze mną”. Właśnie takie słowa budzą w sercach niepozorne paciorki, które przesuwają się wraz z chwilami w naszym życiu, po to, by przypominać, że droga się jeszcze nie skończyła, ale trzeba szukać w niej pokory, prowadzącej do miłości. Zdobyć ubóstwo, które daje czystość, by móc szukać Chrystusa. Przez skruchę i żal umartwić zmysły i rozum. Cierpliwie upadać i podnosić się, by kochać Boga i dla Boga, a przez to nawracać siebie i innych. Codziennie dawać Mu święte pragnienia w żarliwości o Jego chwałę, by potem razem z Niepokalaną być wziętym do nieba i przez wieczność dziękować za Nią wraz z aniołami i świętymi.

Pobożni autorzy podkreślają, że w tym świecie Maryja chciała być ukryta, jako miejsce znane tylko Bogu, jednak pozwala się znaleźć w różańcowych łańcuszkach, które, niczym drabinę spuszcza z nieba. Bo niebo chce być oblegane i zdobywane, a jego Królowa czeka na ewangelicznych gwałtowników, wypróbowanych w wierności, dla których przygotowany jest Dom Boży, czyli Ona sama…  W Fatimie zostawiła mapę do swojego Serca, gdzie wyraźnie nakreśliła szlak słowami: „Odmawiajcie codziennie Różaniec” i nikt z nas nie będzie mógł powiedzieć:  „ Zgubiłem się, bo nie umiałem znaleźć drogi”. Ufajmy!

w Niepokalanej Współrycerz

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji