Maryja podczas apostolskiego życia Jezusa

Nie posiadamy dokładnych wiadomości, o ile Przenajświętsza Panna przez trzy lata apostolskiego życia nie odstępowała Syna. Jednakże, chociaż Pismo św. nic nam o tym stanowczego nie podaje, a święci zastanawiający się nad tym szczegółem, różnią się w zdaniach — najprawdopodobniejsze jest, że Maryja, jak przez całe poprzedzające życie swoje, tak i wtedy, była z Jezusem. Gdy dano Jej było nie odstępować Zbawiciela w czasie Męki Jego, trudno przypuścić żeby i w ciągu trzech lat czynnych nie znajdowała się przy Nim zawsze, z wyjątkiem niektórych przypadków, które mogły Ich rozłączyć na krótko. Wszak widzimy z ewangelii, że na samym wstępie swojego Życia Apostolskiego, Pan Jezus chciał mieć przy sobie Matkę, i wtedy na Jej to wstawienie się, uczynił pierwszy cud jawny i głośny, kiedy w Kanie Galilejskiej przemienił wodę w wino (por. J 2, 4).
Podobnie dowiadujemy się z ksiąg ewangelii, że gdy w Kafarnaum miał kazanie do faryzeuszów, i gdy zdawało się, że już wtedy knuli oni spisek na Jego życie — Maryja przyszła tam, i z powagą macierzyńską domagała się, żeby przy Nim mogła zostać (por. Łk 8, 19). Oprócz tego, trudno nie przypuszczać że Maryja, czy to za pośrednictwem Aniołów, czy to inną jaką cudowną drogą, słyszała wszystkie głoszone przez Jezusa nauki. Owszem, każde Jego słowo gdziekolwiek wyrzeczone, i że w duchu patrzała na każdą Jego sprawę, w ciągu tych trzech dokonaną. A wszystko to, jak z jednej strony stawało się dla Niej środkami coraz bardziej uświęcającymi Jej duszę, tak z drugiej rozniecało w Jej sercu większą miłość Jezusa.

Dla Maryi trzy lata życia apostolskiego Pana były jakby nowym objawieniem się Jezusa. To co w Nim wtedy widziała, było czymś w co wcześniej wpatrywać się nie mogła. Każda zmiana w sposobie życia Jezusa, a stąd każda zmiana w Jego zajęciach, jakkolwiek nie wydawała się dla powszechności wiele znaczącą nie mogła nie być pełną coraz to nowych objawów Jego piękna, Jego doskonałości, Jego Boskości. Dla miłości Maryi były to nowe podniety, powodujące i w Jej Sercu zmiany, miłość tę coraz bardziej potęgujące.
Były to jakby trzy lata nieba na ziemi, bo trzy lata coraz jawniejszego pobytu pomiędzy ludźmi. Nie było zaś żadnej czynności Jezusa, żadnego Jego słowa, żadnego ruchu, żadnego kroku na ziemi Stwórcy wcielonego, który nie stawałby się dla Maryi nowym objawieniem Jego piękna i świętości, a co z istot stworzonych nikt tak jak Ona nie mógł dopatrywać, oceniać i uwielbiać. Te trzy czynnego życia Jezusowego, były jeszcze piękniejsze jak lata Jego dzieciństwa, Jeszcze cudowniejsze jak lata Jego życia ukrytego: jakież więc to skutki wywrzeć musiało na Maryi! Do jakiego stopnia niosło w Niej miłość ku Synowi!

Nigdy nie zdobędziemy się na wyobrażenie, choćby tylko przybliżające się do rzeczywistości, miłości Maryi ku Jezusowi. jeśli nie zwrócimy uwagi na to, jaki wpływ miały lata apostolskiego życia Zbawiciela, na Jej uświęcenie. Trzy lata czynnego apostolskiego Pana naszego, należy uważać jako czas zupełnie odrębny, w którym z powodu nowego wtedy dla Maryi objawienia się Jezusa, miłość Jej ku Niemu, doszła była do stopnia, do jakiego nawet wprzód nie sięgała, chociaż już i przedtem była taką, że ją tylko On mógł zmierzyć i ocenić.
Okres życia apostolskiego Zbawiciela, był dopełnieniem tego stopnia w Niej świętości, jaki potrzebny był do tego, żeby stojąc pod krzyżem umierającego Syna, nabyła tytuł Współodkupicielki rodzaju ludzkiego.

o. Wiliam Faber, U stóp Krzyża

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji