Matka Boża podczas Wielkiej Soboty

Maryja, wróciwszy od grobu Pańskiego, zamknąwszy się w mieszkaniu świętego Jana, nie szukając w niczym i od nikogo pociechy, oddaje się smutkowi, czyż z tego nie możemy zawnioskować, że to uniewinnia tych, którzy niejako lubują się w swoim strapieniu i ciągłe się w nim myślą zatapiają? Otóż tu trzeba rozróżniać smutek od smutku. W rzeczach odnoszących się do Boga, smutek tak dalece różni się od smutku doznawanego z pobudek ludzkich naturalnych, jakimi są wszelkie straty doczesne drogo nas kosztujące — że nie mamy prawa oddalać go od siebie i szukać w nim pociechy, dopóki łaska rozbudza go w sercu naszym. Smutek bowiem takowy i wynikające z niego cierpienia, jest tak dalece czymś innym jak cierpienie czysto ludzkie, że nie ma żadnej obawy, żeby dogadzało tylko czułostkowości naturalnej i zadawalało samolubstwo. Oddawać się smutkowi w rzeczach odnoszących się do Boga, nie jest pieszczotliwością, lecz odpowiadaniem łasce ten rodzaj smutku w nas rozbudzającej. Gdy tymczasem, oddawanie się smutkowi z pobudek naturalnych wynikającemu i jakby lubowanie się w nim, sprawia, że przestaje on być cierpieniem. Albowiem wtedy bardzo dogadza on miłości własnej, przywodząc nas do zapatrywania się na nas samych jakby z jakimś uwielbieniem, a co najmniej z tkliwym litowaniem się, i przez to wszelki hart odejmuje duszy.

A stąd, żal za własne grzechy, smucenie się z powodu obrazy Boskiej, której inni się dopuszczają, zmartwienie doznawane z powodu ciężkich jakich przejść Kościoła, serdeczne współubolewanie nad Męką Pańską i nad boleściami Przenajświętszej Matki, nie są to smutki ludzkie, naturalne, lecz są to wprost działania łaski, a więc im poddawać się trzeba, i zupełnie inne sprawiają one skutki, od następstw smutku czysto ludzkiego, naturalnego. Taki więc smutek powinniśmy w sobie ożywiać, powinniśmy rozbudzać wspomnienia mogące go wywołać, i nawet może wypadałoby i starać się o to, żeby w smutkach, z powyższych powodów powstających, chociażby najsilniejszych, dusza nasza jak najgłębiej i o ile możności ciągle zanurzoną była. Wszakże i w tym chronić się trzeba złudzeń, gdyż i w tym nie łatwo zachować nam miarę odpowiednią do naszej nędzy. Maryi tylko wolno było bez żadnego ograniczenia i bez najmniejszej obawy złudzeń, oddawać się smutkowi, jakiego doznała w złożeniu Jezusa w grobie, i gdy, wróciwszy do mieszkania św. Jana, zamknęła się w nim, zamykając całą swą duszę w tej boleści.

Nie ma większego i prawdziwszego smutku, jak ujrzeć się bez Jezusa. Nastaje wtedy w duszy zaćmienie, pogrążające ją w ciemności jak podczas zaćmienia na Kalwarii, gdy Jezus konał.

Jest inna jeszcze nauka. Po rozstaniu się z Jezusem przy Jego grobie, aż do chwili Jego Zmartwychwstania, Maryja nie opuściła żadnego ze zwykłych swoich zajęć. Oddawała się im jakby całym sercem, a jednakże serce Jej, albo raczej cała Jej dusza, sercem była z Jezusem w grobie. I to właśnie każde strapienie, każdy smutek, każde cierpienie powinno czynić z nami. Cierpienie święcie znoszone, zamyka nas w woli Boskiej, jakby w Przenajświętszym grobie. Grzebie naszą miłość własną owiniętą w śmiertelną dla niej płachtę strapienia, i składa ją w wykuty otwór woli Boga względem nas, jak Maryja złożyła ciało Jezusowe w otwór wykuty na to w jaskini. Cierpienie — to jest misjonarzem niebieskim, jest najwymowniejszym orędownikiem woli Najwyższej względem nas, i gdy wszelkie łaski są takimi apostołami Boskimi. Kościół jak na Piotrze, tak i na cierpieniu zbudowany, i na nim trwa i utrzymuje się: „A bramy piekielne nie przemogą go”. Pan Jezus będzie z nim po wszystkie czasy aż do końca. Cierpienie to, byle święcie znoszone, wykopuje grób dla samolubnego „ja”, zasypuje go ziemią, okadza, zamyka nad nim wieko, i na jego grobie zasiewa kwiaty najcudowniejszą woń wydające. Wielką zaś tajemnicą cierpienia tak błogie skutki przynoszącego jest, że ono serce nasze z piersi w których bije, łatwiej jak co innego, przenosi w zranione Serce Jezusa i w przeszyte siedmioma mieczami serce Maryi, co z trudnością i rzadko kiedy następuje inaczej. Błogosławiony więc, szczęśliwy, komu co chwila nastręcza się sposobność, uświęcania się cierpieniem.

o. Wiliam Faber, U stóp krzyża, w tłum. o. Prokopa, kapucyna

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji