Najgłębsza pokora Przenajświętszej Panny ściąga na Nią najwyższe łaski (cz. I)

Ale gdy w Przenajświętszej Pannie i przez Nią spełniają się tak wzniosłe cuda, dokonuje się najwyższa i najgłębsza tajemnica, gdy Ją Pan Bóg wybiera za główne narzędzie swego największego miłosierdzia nad ludźmi, wynosi tak, jak tylko istota niebędąca Bogiem wyniesioną być może, bo Ją robi Matką Swoją; słowem, gdy staje się Ona ze wszystkich istot stworzonych, nie wyłączając duchów niebieskich, wyższą nad nich bez żadnego porównania, jakby nieskończenie, a tak już bliską Boga, że Bóstwem nie będąc bliżej już być nie mogła — gdy mówię, takiego dostępuje szczytu, patrzmy i podziwiajmy i uwielbiajmy jaką obok tego, wśród tego, z tego powodu nawet objawia pokorę! Ta bowiem cnota w Niej, w najwyższym stopniu jaśniejąca, ściągała na Nią tę najwyższą łaskę, jakiej wtedy dostępowała, a ta najwyższa łaska utwierdziła Ją tym bardziej właśnie w tej najpierwszej z cnót, w cnocie pokory.

Przenajświętsza Panna posiadała tak wysokie oświecenie na umyśle, jak żaden najbystrzejszego pojęcia człowiek, chociażby najobfitszym światłem Ducha Świętego był obdarzonym. Światło i naturalne i nadprzyrodzone do Ducha Świętego pochodzące, w jakie opływała, sprawiało że Ona rzeczy tyczące się Boga, Jego wielkości i świętości, pojmowała lepiej, dokładniej, jak sami Cherubini, którzy ze wszystkich duchów niebieskich obdarzeni są najwyższym poznaniem Bóstwa. Stąd pojmowała Ona doskonale i tak jak nikt inny, całą szczytność, całą niezrównaną godność, cały nadziemski, nadludzki zaszczyt macierzyństwa Boskiego. Ileż to razy modliła się rzewnie, prosząc Pana Boga, żeby dał Jej doczekać szczęśliwej chwili, kiedy ta ubłogosławiona już nad wszystkie Niewiasta, która wyda na świat Mesjasza, pojawi się na ziemi, by miała pociechę oddawać Jej cześć należną, jako Boga i Zbawiciela Rodzicielce. A oto przysłany na to naumyślnie do Niej z nieba Anioł, oznajmia Jej, że Ona to właśnie została wybraną na tę najszczęśliwszą, najwyższą i najbłogosławieńszą z Matek. A jednak nie wbija to Ją bynajmniej nie mówię w pychę, bo ta do Niej przystępu nie miała ale ani nawet nie wznieca to w Niej godziwego przecież zadowolenia i tak niezmiernego szczęścia, upodobania w tak świętym wyniesieniu. Żadne z tego rodzaju uczuć nie obudza się wtedy w sercu Przenajświętszej Panny, bo w nim pokora tak się zakorzeniła i rozkrzewiła, że jakby dla żadnych innych uczuć ludzkich nie było już tam miejsca. Słyszy nieomylne zawiadomienie, bo od Boga przez Anioła zwiastowanie, że Ją Pan Bóg wybrał Sobie za Matkę; i nie dość na tym, bo żeby stać się Jej Synem, czeka, aby na to dała Swoje przyzwolenie. Ona zaś żywiej jak kiedy przyjęta zostaje wtedy z jednej strony uczuciem Swojego nicestwa, z drugiej pojęciem nieskończonej wielkości Majestatu Boga, który w Jej łonie ma się stać człowiekiem. Ale też właśnie dlatego, ze poczytuje się za najnędzniejszą ze stworzeń, a doskonale poznaje nieskończoną świętość Boga, więc tym lepiej pojmuje, jak bezwarunkowo posłuszną być Mu powinna. To też dając odpowiedź Aniołowi, daje ją właśnie taką, w której i jedno i drugie wyraża: to jest i uznanie Swojej osobistej niegodności stania się Matką Boga, i Swoją gotowość spełnienia Jego woli. „Oto Ja służebnica Pańska”, jeśli więc Pan Bóg Mnie obrał za Matkę Swoją, tedy uczynił to nie dla moich zasług, bo przecież żadna służebnica chociażby była najlepszą, nie może zasłużyć na to, żeby się stać matką pana swego, a cóż dopiero Boga. Znać tylko, że Pan Bóg musiał w sposób szczególny łaską Swoją uzdolnić Mnie do tego, a stąd Jego to jest dziełem, a nie Moim i Jemu jedynie należy się stąd cała chwała. Ode mnie zaś należy się ślepe woli Jego posłuszeństwo, właśnie jako od służebnicy, a przeto kiedy wolą Jego jest, aby w łonie Moim stał się Syn Boży człowiekiem, niech tak będzie: „niech Mi się stanie według słowa Twego”.

Rozbierając tę odpowiedź Przenajświętszej Panny, święty Bernard tak do Niej przemawia: „O! Pani moja, jakżeś potrafiła połączyć w Sobie tak głęboką pokorę z taką niezrównaną, jako jest Twoja świętością i z taką pełnością łask, w jakieś opływała! I jak się to stało, że pokora ta i tak głęboka pokora, mogła się objawić w Tobie w chwili, kiedy właśnie ujrzałaś się wyniesioną przez Boga do najwyższego szczytu chwały i godności, bo do godności Macierzyństwa Boskiego? O! Bez wątpienia, ta to niezgłębiona pokora Twoja uczyniła Cię godną najszczególniejszej miłości Boga; nią to podbiłaś serce Pana Twojego, bo ona to stanowiła główną piękność prześlicznej duszy Twojej; nią to wreszcie, wonnością to tej cnoty nad cnotami przeciągnęłaś Syna Bożego z łona Ojca przedwiecznego, do Twego przeczystego łona”. W innym też miejscu tenże święty powiada: „że chociaż przeczysta Dziewica miłą stała się Bogu właśnie niepokalanym dziewictwem Swoim, atoli Swoją to pokorą okazała się godną, o ile istota stworzona godną tego być może, stania się Matką Swego Stwórcy”. Co też i Sama w objawieniu powiedziała świętej Brygidzie w tych słowach: „Przez co żem dostąpiła łaski stania się Matką Pana Mojego, jeżeli nie przez jak najgłębszą pokorę”.

Ale jeszcze dobitniej wyraziła to Matka Boża w Swojej Pieśni zwanej Magnificat, gdzie jak najwyraźniej powiada, że Pan Bóg wejrzał na Jej pokorę, i dla tej to głównie cnoty uczynił z Nią cud na cudami, wynosząc Ją do godności Macierzyństwa Boskiego. „Wejrzał Bóg na niskość”, a w tekście łacińskim jest „na Pokorę służebnicy Swojej... i uczynił mi wielkie rzeczy Ten, który możny jest”. I robi tę uwagę święty Alfons Liguori, że Przenajświętsza Panna nie powiada, iż Pan Bóg wejrzał na Jej niepokalaność, lub na inny jaki przymiot Jej duszy, lecz na Jej pokorę: „Wejrzał Bóg na niskość służebnicy Swojej”.

Słowem, pokora Maryi była, powiada święty Augustyn, jakby schodami niebieskimi, po których Pan Bóg zstąpił na ziemię, aby w Jej łonie stać się człowiekiem. A święty Antonin tak to wyjaśnia. Najwyższą łaską ze wszystkich łask, jakie posiadała Przenajświętsza Panna była łaska, która Ją usposobiła do stania się Matką Syna Bożego. Tym zaś usposobieniem była właśnie Jej niezgłębiona pokora.

Pan Jezus powiedział, że kto się poniża, to jest kto za łaską Bożą jest pokornym, ten wywyższonym będzie. O! Jakżeż te słowa Boskie sprawdziły się na Przenajświętszej Pannie! Ona, jak to widzieliśmy, poniżyła się, upokorzyła, dowiodła pokory najgłębszej, jaka tylko być może, i wyniesioną też została tak wysoko, jak tylko istota niebędąca Bogiem wyniesioną kiedy być mogła. Lecz żeby pojąć dokładnie całą wielkość, całą szczytność Jej godności jako Matki Boga, trzeba być w możności poznania, ocenienia wielkości Boga. Ten tylko mógłby pojąć szczytność niezrównaną Macierzyństwa Boskiego, kto zdolny byłby pojąć wielkość Boga. A że żaden rozum ani ludzki, ani Anielski, ani żadne pojęcie istot stworzonych, jako mające pewne granice, nie może ogarnąć, nie może pojąć dokładnie całej wielkości Boga, istoty niestworzonej i nieograniczonej, więc też żaden rozum ludzki ani anielski, nie może dokładnie pojąć, do jakiego szczytu wyniesioną została Przenajświętsza Panna, stając się Matką Boga wcielonego. Stąd święty Augustyn powiada, że nawet Sama Matka Boga, jako istota stworzona, nie jest w stanie pojęcia całej Swojej chwały, całego zaszczytu, jaki na nią spłynął, gdy w dziewiczym łonie Swoim poczęła Syna Bożego. Bóg tylko i Bóg jedynie, przydaje tenże Doktor święty, pojmuje dokładnie wielkość do jakiej wyniósł Tę, którą Matką Swoją uczynił.

części druga wkrótce

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji