O rodzicach Przenajświętszej Panny

Upływało już lat cztery tysiące od stworzenia pierwszych rodziców naszych Adama i Ewy, a na ziemi bardzo się źle działo. Coraz więcej dusz na wieczne potępienia, a ci nawet, którzy żyjąc świątobliwie nie zasługiwali na wieczną karę, po śmierci nie dostawali się do nieba, nie zażywali szczęścia oglądania Boga. W miejscu zwanym Otchłanią, chociaż żadnym nie ulegali mękom, niezmiernie atoli cierpieli, tęskniąc za Bogiem, do którego dostać się nie mogli. Słowem, na tym świecie rozwielmożnił się grzech i wszelkiego rodzaju szerzyła się nieprawość; a na tamtym większa część dusz ludzkich jęczała w mękach piekielnych, gdy ta niewielka liczba, która nie zasługiwała na to, nie cieszyła się wcale niebem.

Otóż, wszystko to było skutkiem grzechu pierworodnego, za który człowiek pozbawiony stanu łaski i niewinności, w jakim wyszedł z rąk Stwórcy, poddając się złym skłonnościom skażonej natury swojej, często i ciężko obrażając Boga, coraz nowe ściągał na siebie najwyższej Sprawiedliwości kary, a w każdym razie już do nieba żadnego prawa nie miał. Aż na koniec nadszedł czas miłosierdziem Bożym określony, w którym miał już zstąpić na tę biedną ziemię Syn Boży, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, aby stając się człowiekiem, pojednać ludzi z Bogiem i niebo dla nich na nowo otworzyć. Jak zaś nadejście dnia każdego poprzedza jutrzenka, z której jakby łona wyradza się słońce i światłem swoim obdarza świat cały, tak przyjście na ziemię Syna Bożego, z którym rozpocząć się miał dla nas dzień łaski i zbawienia, poprzedzić musiało przyjście na świat Przenajświętszej Maryi Panny, jako ubłogosławionej i ze wszystkich niewiast wybranej i przeznaczonej na Matkę Zbawcy naszego.

Gdy tedy narodzić się już miała ta przebłogosławiona Dziecina, zesłał Bóg na świat dwoje ludzi, świętego Joachima i świętą Annę, aby się stali Jej Szczęsnym rodzicami. Oboje należeli do narodu Izraelskiego czyli Żydowskiego, który, odkąd ludzie na narody dzielić się zaczęli, szczególne łaski  i przywileje od Boga ciągle odbierał; w którym najstalej utrzymywała się wiara w jednego i prawdziwego Boga, z którego miał powstać Zbawiciel świata i który dlatego był Narodem wybranym. Mieszkali oni w Nazarecie, niewielkim mieście położonym w Palestynie, później Ziemią  Świętą nazwanej, a która była siedzibą narodu wybranego. Piękna ta, chociaż niewielka kraina, w Azji Mniejszej rozciąga się nad Morzem Śródziemnym. Była podówczas bardzo ludna i bogata, a stanowiła część posiadłości największego i najpotężniejszego w świecie ówczesnym Państwa Rzymskiego. Lecz dawniej naród Izraelski miał własnych królów, i święci Joachim i Anna oboje pochodzili z rodu panującego. Ponieważ prawo Izraelskie wymagało, aby małżonkowie byli z jednego szczepu rodzinnego, czyli pokolenia, na które dzielił się cały naród, więc i święty Joachim i święta Anna byli z pokolenia Judy, a potomkami króla Dawida, jednego z najświętszych królów Żydowskich, wielkiego Proroka, i tego, który ze szczególnego natchnienia Ducha Świętego ułożył Psalmy. Posiadali przy tym wielkie dostatki, nie w pieniądzach, gdyż w owych wiekach tylko kupczącym było to właściwym, lecz w wielkiej ilości trzód wyborowych.

Wszakże nie to wcale, nie świetność rodu i znaczne bogactwa usposobiły ich i godnymi uczyniły niewymownego szczęścia stania się rodzicami Matki boga wcielonego. Najwyższej godności Syna bożego prawdziwego, byłoby wcale nie uwłaczało, gdyby Ta, z której miał się stać człowiekiem, nie z królewskiego pochodziła rodu i rodziców miała ubogich. Albowiem w porównaniu z bogiem, niczym są najwyższe i najświetniejsze stany, rozróżniające ludzi i wynoszące jednych nad drugich. Czy pospolita jaka sługa, czy najpierwsza w świecie królewna, zarówno by niegodne były tego, żeby w ich łonie miał Bóg najwyższy stać się człowiekiem. Co do bogactw zaś, co do dostatków doczesnych, to wiemy, jak je za nic mieć kazał tenże Pan nasz, gdy głosił Swoją Boską naukę; jak groził bogaczom, a błogosławionymi nazywał ubogich, i jak Sam ubóstwo, jakby powiedzieć, w Osobie Swojej ubóstwił, rodząc się w ubóstwie, żyjąc w ubóstwie i wśród największego ubóstwa umierając. To więc, że rodzice tej, którą na Matkę sobie przeznaczał, pochodzili z królewskiego rodu, stało się dlatego, aby z rodowodów, z genealogii panującego domu, która wierniej się przechowuje od rodowodu innych rodzin i powszechniej jest znaną, łatwiej było, gdy przyjdzie na świat Zbawiciel, przekonać się każdemu, że On jest tym właśnie Mesjaszem, którego od wieków zapowiadali Prorocy jako przyjść mającego z pokolenia Judy, a z rodu Dawidowego. Że zaś Joachim i Anna prócz tego byli bardzo bogaci, że Pan Jezus, który wie dobrze, jak dostatki psują ludzi, i który właśnie dlatego odwracał od nich serca ludzkie, dopuścił jednak, żeby ci z których się narodzić miała Jego Przenajświętsza Matka byli zamożnymi, to uczynił z dwóch zdaje się powodów. Jeden, aby oni przez to właśnie, że wyższe zajmowali stanowisko w społeczeństwie, głośniejszymi będąc pomiędzy współczesnymi ze swojej wysokiej cnoty, tym łatwiej też, ze sławą wielkiej świątobliwości przeszli i do pamięci potomnych. Drugi zaś powód był ten, aby Przenajświętsza Panna, będąc córką zamożnych rodziców, tym większą miała zasługę z dobrowolnego ubóstwa, w jakim całe życie pozostawała, ślubem nawet zobowiązując się do tego, jak to na swoim miejscu zobaczymy.

Cokolwiek bądź, świętemu Joachimowi i świętej Annie nie dla tego, jak to już powiedzieliśmy, dostało się w udziale szczęście stania się rodzicami Maryi, że z rodu królewskiego pochodzili  o opływali w dostatki, lecz że obok tego, a nawet powiedzieć by można, że pomimo tego, jaśnieli tak wysoką cnotą i świątobliwością, iż podówczas na ziemi całej nie było świątobliwszej nad nich, a więc i milszej Bogu pary małżeńskiej. To nawet Sama Przenajświętsza Panna stwierdziła, mówiąc razu pewnego w objawieniu do świętej Brygidy: „Syn mój, Pan nasz Jezus Chrystus ojca i matkę Moją taką cnotą obdarzył, że podówczas na ziemi całej nie było świątobliwszej pary małżeńskiej”.

Matka Boska i święty Józef Piastun i mniemany Ojciec Pana Jezusa, byli bez wątpienia ze wszystkich świętych najświętszymi. Dlaczego? Bo ze wszystkich ludzi najściślej byli połączeniu z przenajświętszą osobą Boga-człowieka, zbawcy naszego. Otóż, po nich znowu najbliższymi człowieczeństwa Syna Bożego, byli święty Joachim i święta Anna, jako rodzice Matki Zbawicielowej, a więc według człowieczeństwa Pana Jezusa Jego dziadek i babka. Ze wszech miar przez to wypadało aby byli oni za swoich czasów dwiema najmilszymi Bogu duszami, i takimi w istocie się okazywali. Jak odznaczali się najwierniejszym spełnianiem praw Starego Zakonu, które podówczas do narodu wybranego należących obowiązywały, tak szczególnie powszechnie wysoko poważani byli z powodu hojnych jałmużn, jakie na wszystkie strony czynili. Znaczny dochód majątku swojego, na potrójny użytek przeznaczali: jedną część oddawali na potrzeby świątyni i sług kościelnych przy niej będących; drugą wspierali ubogich; trzecią obracali na własne utrzymanie. Błogosławił im też Pan Bóg we wszystkim, i prawdziwie błogie, bo w zgodzie z Bogiem i ludźmi, owszem, wielce miłe Bogu i ludziom prowadzili życie.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji