Przenajświętsza Panna nawiedza św. Elżbietę (cz. III)

A na to odpowiada jej Przenajświętsza Panna: „Nie Mnie Elżbieto kochana, nie Mnie, lecz jedynie Bogu oddawajmy za to chwałę”. I Sama uniesiona Duchem Świętym tak dalej mówiła a raczej śpiewała, gdyż te Jej słowa stanowią najcudowniejszą z pieśni Pisma Bożego, w której opiewa się niepojęta dobroć Boga i nieprzebrane miłosierdzie Jego w sprawie zbawienia, i gdzie przy tym przepowiedzianą jest przyszła chwała jaką oddawać będzie cały Kościół Tej, przez którą przyszło to największe miłosierdzie Boskie na ziemię:

„O! Duszo moja”, zawołała Maryja, „Wielbij Pana” i Boga Twojego; Jemu składaj dzięki i Jemu błogosław, w Nim się raduj; a nie z tego, że Cię On wybrał na Matkę Syna Swojego, lecz że gdy Ja, acz niegodna tego, stałam się Jego Matką, On przez to staje się Zbawicielem świata całego. I dlatego to „rozradował się duch Mój w Bogu” jako „Zbawicielu Moim”. Ja niczym byłam i niczym jestem. To zaś „iż wejrzał” On na nicość, „na niskość służebnicy Swojej”, to uczynił jedynie z nieprzebranego miłosierdzia Swego; albowiem nie dla Moich to osobistych zasług, lecz dlatego że się spodobało Bogu uczynić Mnie Matką Zbawiciela, tak jak Ty teraz nazywasz Mnie błogosławioną, tak „odtąd błogosławioną zwać Mnie będą wszystkie narody”. Albowiem wynosząc Mnie do szczytu godności Macierzyństwa Boskiego, „uczynił ze Mną wielkie” i nadzwyczajne, i pojęcie samych Aniołów przechodzące „rzeczy”, ten Bóg”który możny jest”; któremu nic nie jest niepodobnego. „I święte Imię Jego” we wszystkim co czyni czczonym być powinno; a najbardziej za to największe „miłosierdzie Jego” nad ludźmi, które już teraz nie będzie sprawiedliwością Jego powstrzymane, jak było dotąd wskutek grzechu pierworodnego lecz rozciągać się nie przestanie póki świat ma istnieć „od narodu do narodu”, od pokolenia do pokolenia, i przyniesie zbawienie wszystkim wiernym, wszystkim „bojącym się Jego”. W tej to bowiem sprawie odkupienia świata, „uczynił” Stwórca najwyższy szczególną „moc ramieniem Swoim”; w tej sprawie objawia największą potęgę Swojej Boskiej prawicy; „rozproszył pysznych myślą serca ich”, pogromił duchy piekielne, które zamyślały na zawsze panować nad rodem ludzkim, za grzech pierworodny w niewoli ich jęczącym. I Syn Boży stając się człowiekiem „złożył t mocarze z tronu” ich ziemskiego, jak ich kiedyś, za bunt podniesiony, zrzucił z tych, które w niebie zajmowali; A tam na opróżnione miejsca „wyniósł pokornych”, którzy na mocy Jego zasług, dostawać się będą do nieba. Przez to dusze ludzkie łaknące szczęścia, którego tu na ziemi nikt znaleźć nie może, „napełniał dobrami” niebieskimi, wiecznymi, „a bogacze” świata tego „z niczym puścił”, prócz przekonania, że wszystko co ziemskie jest marnością. A tak nadeszła na koniec ta błogosławiona chwila, w której Pan Bóg ulitowawszy się nad światem, przyjął na powrót do łaski Swojej ród Izraela jako sługę swojego, jako istoty stworzone przez Niego na to, aby Mu wiernie służąc na ziemi na niebo zarabiali. Uczynił zaś to „wspomniawszy i na miłosierdzie Swoje” jako przyrzekł i „mówi do Ojców naszych Abrahama”, a w jego osobie i do „nasienia Jego”, do wszystkich wiernych „na wieki”.

Tak tedy mówiła Przenajświętsza Panna, z natchnienia Ducha Świętego zapowiadając, prorokując i ogłaszając spełnić się już mającą sprawę zbawienia ludzkiego. Po czym Elżbieta gości Ją jak może najuprzejmiej i z największym uszanowaniem, rada niezmiernie z przybycia ukochanej krewnej i ze szczęścia posiadania w domu swoim Matki Zbawiciela. „Usiadłszy obok siebie, pisze święty Bonawentura, wypytują się nawzajem o szczegółach swego poczęcia; ze świętym weselem opowiadają to jedna drugiej, a chwałę oddając Bogu; za cuda na nich dokonane, i rozpływając w aktach dziękczynnych, obchodzą dni wesela wielkiego. I pozostała tam Przenajświętsza Panna, powiada Ewangelia, około trzech miesięcy, doglądając krewnej i najtroskliwiej jej usługując z największą pokorą, jakby zapomniała, że jest Matką Boga i świata całego Królową. O! Cóż to był za dom błogosławiony, i co za przybytek święty, w którym przebywały takie dwie Matki, takimi synami brzemienne: Maryja i Elżbieta, Jezus i Jan Chrzciciel! A tam także znajdowali się wtedy i ci dwaj najświętsi starcy: Józef i Zachariasz.

Jeden z najznakomitszych świeczników Kościoła w obecnych czasach, Kardynał Wiseman, następujące czyni uwagi, pisząc o nawiedzeniu Elżbiety przez Najświętszą Pannę: Tak tedy święty Jan oczyszczonym i uświęcony został, przebywając jeszcze w łonie matki, i był to pierwszy owoc sprawy odkupienia bo taki był w ogólności, względem całego rodu ludzkiego cel główny przyjścia Syna Bożego na ziemię. Stąd łaska jaka spłynęła na świętego Jana, zanim się on jeszcze narodził, może być uważaną jako pierwszy czyn dokonany przez Pana Jezusa o ile Zbawiciela, jako rozpoczęcie się sprawy odkupienia, którą przychodził dokonać. Wypadało też ze wszech miar, by pierwsza Jego czynność przekazana nam w Ewangelii, a spełniona przed wyjściem nawet z dziewiczego łona Maryi, było oczyszczenie duszy skażonej grzechem pierworodnym. I zarówno słusznym było, aby to pierwsze dzieło miłosierdzia i łaski, będące zapowiedzią tylu i tylu innych temuż podobnych, i dokonanym zostało na osobie Przesłannika, który później ogłaszając ludowi wybranemu przyjście Mesjasza, wołać miał wskazując na Jezusa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”.

Lecz zauważmy, jakim było narzędzie, za pomocą którego dokonanym został ten pierwszy czyn miłosierdzia Zbawicielowego, to pierwsze zużytkowanie owoców odkupienia? Wszak mogło się to odbyć bez żadnego objawu zewnętrznego, jak na przykład zaszło coś podobnego z Jeremiaszem. Wielki ten Prorok, który, jak Jan Chrzciciel w łonie matki uświęconym został, dostąpił tej łaski bezpośrednio do Boga, i odbyło się to w zupełnej tajemnicy. Lecz tu raczył Pan Bóg użyć do tego pewnego pośrednictwa, i Pismo święte wskazuje nam, że tym był głos i słowa Jego Matki przenajświętszej. Skoro głos Maryi obił się o uszy Elżbiety, niezwłocznie, ale nie wprzód jednak, miłosierdzie spełnionym zostało. Tak dalece, że gdyby Maryja prędzej pozdrowiła była Elżbietę, albo później, odpowiednio to tego, Przesłannik prędzej lub później byłby został oczyszczonym. Pozdrowienie więc Maryi było jakby warunkiem uświęcenia Jana. Od Samego Pana Jezusa, nie masz wątpliwości, wypływała łaska oczyszczenia, jako szafarstwo takowej zostało zawierzone Jego przenajświętszej Matce: przez Nią to, za jej pośrednictwem dostała się duszy grzechem pierworodnym skażonej ta pierwsza łaska z tych wszystkich łask, które przyniósł Syn Boży na ziemię. I ta jedna okoliczność, z pierwszych chwil Zbawiciela na ziemi wiernie nam przez Ewangelię przekazana, dostateczną jest dla okazania czym chciał, by odtąd była Jego przenajświętsza Rodzicielka. Ją uczynił szafarką pierwszej łaski, jaką udzielił po Wcieleniu się a to dlatego, byśmy wiedzieli, że wszelkie łaski odtąd przez Jej błogosławione ręce przechodzić mają.

Wkrótce kolejny rozdział pt. Święty Józef zamierza rozłączyć się z Przenajświętszą Panna.

 

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji