Przenajświętsza Panna w myśli Boga przed wieki poczęta

Wszystko co jest, było najpierw w Bogu, tj. w myśli Boga, nic nie ma i być nie może co by inny początek brało. Mając więc rozpamiętywać życie Przenajświętszej Maryi Panny, Matki Zbawcy świata Pana naszego Jezusa Chrystusa, zacznijmy od tej chwili, kiedy Ona przed wiekami w myśli Bożej powstała, według tych słów Pisma świętego, które Kościół do Niej stosuje: Od początku i przed wieki jestem stworzona. Jeszcze nie było przepaści, a Jam już poczęta była. Jam wyszła z ust Najwyższego Pierworodna przed wszystkim stworzeniem.

Uroczysta to chwila! Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch święty, Trójca przenajświętsza, zasiadała na odwiecznym swoim tronie, który otaczała nieprzebrana liczba Duchów niebieskich, rozpływających się w uczuciach miłości, uwielbienia i dziękczynienia, za powołanie ich z nicości do życia, i za przypuszczenie do współuczestniczenia w chwale i wiecznej szczęśliwości samego Stwórcy. Wtem stanęły przed tronem Najwyższego Jego Dobroć, Wszechmocność, Miłość i Mądrość, które wyobraźmy sobie jakby poważne osoby zawezwane przez Boga do walnej narady.

Gdy wszystkie zajęły właściwe sobie przy tronie Trójcy Przenajświętszej miejsca, najpierwsza z pomiędzy nich Dobroć w te słowa przemówiła: Panie i Boże święty, który od wieków istniejesz i na wieki istnieć będziesz, i który stworzyłeś już te oto niezliczone szeregi Duchów błogosławionych, obdarzając je szczęściem wielbienia Cię i zażywania wspólnej z Tobą chwały, — racz jeszcze powołać do bytu inne istoty złożone z ciała i duszy, aby i one cieszyły się darem życia, przebywając na pięknym świecie, który byś dla nich stworzył. Na co cała Trójca Przenajświętsza odpowiedziała: Zgadzamy się na żądanie naszej Dobroci: Uczynimy człowieka… i obsadzimy go w raju rozkoszy. A na te słowa po wszystkich chórach Anielskich zabrzmiał śpiew: Święty, Święty, Święty Pan Bóg zastępów, i pełna będzie ziemia dobroci Jego.

Wtedy rzekła Wszechmocność: Panie i Boże święty, kiedy Dobroć wymogła na Tobie, że masz stworzyć człowieka i dla niego świat widzialny, tedy ja Wszechmocność Twoja, jestem za tym, abyś go stworzył nierównie doskonalszym od innych tworów, które dla niego umieścisz na ziemi, i nad nimi wszystkimi dał mu władzę i panowanie. Na co znowu odrzekła Trójca Przenajświętsza: Niech się tak stanie… Uczynimy człowieka na obraz i podobieństwo Nasze… a niech przełożonym… będzie nad wszystką ziemią. A chóry anielskie powtórnie zaśpiewały: Święty, Święty, Święty Pan Bóg zastępów, a wszechmocności Jego nie ma granic.

Gdy zaś ucichły, Miłość głos zabrała: Panie i Boże święty ponieważ siostry moje Dobroć i Wszechmocność, sprawiły to, żeś postanowił stworzyć człowieka na obraz i podobieństwo Twoje i umieścić go w raju ziemskim, tedy ja, a która jestem Twoim Alter Ego, bo Bóg miłość jest, domagam się jeszcze więcej: Oto skłaniam Cię abyś uczynił człowieka zdolnym tego, żeby on po pewnym czasie przebytym na ziemi, mógł dostać się tu do nieba i zażywać wspólnego z Tobą szczęścia, jak go zażywają Aniołowie. Co słysząc te Duchy błogosławione, padając twarzami do ziemi, zawołały błagalnie: O! Panie, uczyń to, a uczyń, a zapełnią się pomiędzy nami miejsca opróżnione przez nieszczęsnych braci naszych za bunt przeciw Tobie podniesiony, słusznie do piekieł wtrąconych. Lecz tym razem Trójca Przenajświętsza nic nie odpowiadała, tylko spojrzała na Mądrość, a ta gdy Miłość coś jej szepnęła na ucho, rzekła: Panie i Boże święty! Wielkiej to rzeczy domaga się od Ciebie siostra moja Miłość, ale ja nic przeciwko temu nie mam, gdyż oto jest sposób w jaki jej pragnieniu zadość uczynić możesz. Obdarz człowieka wolną wolą, aby on wiernie poddany i posłuszny tobie, przez to wysługiwał sobie na ziemi prawo dostawania się do Nieba. Uczynię tak — powiedziała Trójca Przenajświętsza: Tchnę w człowieka ducha żywota, i stanie się duszą żyjącą, wiecznie uczynię go mało co mniejszym od Aniołów, chwałą i czcią ukoronuję go; a gdy Aniołowie śpiewając: Święty, Święty, Święty Pan Bóg zastępów wychwalali mądrość Bożą, dodał Pan Bóg zwracając się do nich: I żeby ludziom łatwiej było wysługiwać sobie na ziemi prawo dostawania się tu pomiędzy was do nieba, każdej duszy danym będzie jeden z was za nieodstępnego towarzysza, aby ją strzegł na wszystkich drogach jej.

I zrobiło się wielkie wesele w niebie, i już zawezwane na radę osoby miały się rozchodzić, kiedy oto nadeszła Wszechwiedza Boska. Zatrzymała wszystkich, a wydała z siebie takie światło, że Aniołowie olśnieni, zakryli sobie oczy skrzydłami, osoby zaś przy tronie Boga zasiadające ujrzały nawet to co dziać się będzie w najodleglejsze przyszłe czasy. I cóż zobaczyły? Oto że człowiek, ulegając podnietom złego ducha, wypowie posłuszeństwo Bogu, i za dobrodziejstwa niewypowiedziane jakie od Niego otrzymał, odpłaci się niewdzięcznością. Na widok ten osłupieli wszyscy, a wtedy wolnym i poważnym idąc krokiem przystąpiła do tronu Boskiego Sprawiedliwość i zawołała: Panie i Boże święty, taka niewdzięczność człowieka wymaga kary, i jakkolwiek wiem że siostry moje Dobroć i Miłość zasmucę, jest jednak świętym obowiązkiem moim domagać się koniecznie, aby człowiek ukaranym został. Wymaganiu zaś mojemu odmówić nie możesz, bo w Twoich naradach, zarówno z innymi towarzyszkami moimi mam głos przeważający. Na taką mowę struchleli Aniołowie. Miłości łzy w oczach się zakręciły, na obliczu Dobroci rozlał się ciężki smutek, Mądrość chciała coś powiedzieć, ale zamilkła, a Sprawiedliwość dalej tak swoje ciągnęła: Gdy więc człowiek tak nikczemnie nadużyje najwyższego daru wolnej woli, którym go o! Panie i Boże święty, tworząc na Twój obraz i podobieństwo, masz obdarzyć, niech za to wygnanym zostanie z raju ziemskiego, ogołoconym ze stanu łaski i niewinności pozbawionym prawa do nieba, oddanym w niewolę szatana, którego podnietom samochcąc uległ, i skazanym na śmierć. A jakim się stanie z własnej winy, niech już takim będzie potomstwo, które po winie popełnionej zrodzi.

I rozszedł się jakby wielki smutek po niebie całym, bo Panu Bogu niejako żal się zrobiło, że postanowił uczynić człowieka na ziemi. Wzruszony więc serdeczną boleścią wewnątrz rzekł: gdy człowiek zgrzeszy wygładzę go z oblicza ziemi, wyrzucę z raju rozkoszy; śmiercią umrze, a jako proch jest, w proch się obróci.

Zaledwie wydał Bóg ten wyrok, a chóry Anielskie śpiewały z drżeniem: Sprawiedliwy jest Panie i sąd Twój jest prawy, a oto pędem wielkim jakby z szumem wiatru cichego przybyła nowa osoba do grona zebranych na radę. Do niej podskoczyły uradowane Dobroć i Miłość, i wziąwszy za rękę, postawiły ją tuż przy tronie Trójcy Przenajświętszej, pomiędzy Bogiem Ojcem a sprawiedliwością, a Bóg Duch Święty rzekł z wielką łaskawością: Otóż nasze Miłosierdzie, w sam czas przybywasz. Masz głos, przemawiaj.

Umilkli Aniołowie, zapanowała cisza, bo wszyscy wlepiwszy wzrok w nowo przybyłą doradczynię Bożą, natężali słuchu na słowa jakie z ust jej wyjdą, gdy tymczasem Sprawiedliwość przysunęła się jak najbliżej, aby na wszystko mieć baczną uwagę. Wtedy głosem tak dźwięcznym jakby Cytrzystów grających na cytrach swoich, a rzewnym jakby głos wielu wód z łez wylanych wołaniem potężnym Miłosierdzie tak mówić zaczęło: Panie i Boże święty! Spełniłeś życzenia Twoich Dobroci i Miłości, poparte Twoją Wszechmocnością. Następnie uległeś wymaganiom Twojej Sprawiedliwości, różne prawa od innych sióstr naszych mającej. Teraz ja z moimi prawami występuję i wołam: Azali na wieki odrzucisz nieszczęsnego człowieka? Czyż nie przydasz abyś jeszcze był łaskaw?... Czyliż na zawsze odetniesz mnie Miłosierdzie Twoje od rodzaju aż do rodzaju? Czyliż zapomnisz zmiłować się, albo w gniewie Swoim zatrzymasz litość Twoją?.

I wszczęła się spokojna. ale żywa sprzeczka, bo Sprawiedliwość przy swoim obstawała, a Miłosierdzie ustąpić nie chciało, i w końcu rzekło do swej przeciwniczki: Siostro czcigodna, bez wątpienia masz słuszność i masz wszelkie prawo, a więc i obowiązek obstawać przy swoim. Ale uważaj to dobrze: cóż się stanie ze mną, jeśli wyrok przez ciebie wywołany, spełnionym w całej swej surowości zostanie? W takim razie z grzesznym człowiekiem chyba i ja, ja Miłosierdzie Boskie zginę!. — Tak być nie może — powiedziała wtedy Mądrość — Trzeba tylko wynaleźć sposób żeby Sprawiedliwości stało się zadość, a wtedy to o co woła Miłosierdzie będzie mógł Pan Bóg uczynić, to jest przywrócić do Swej łaski grzesznego człowieka. — Zgoda — rzekła Sprawiedliwość – ale któż nie tylko z ludzi, ale z tych oto najwyższych Duchów niebieskich, mógłby, chociażby się zaofiarował na to, godnie zadośćuczynić za zniewagę przez człowieka nędzne stworzenie, wyrządzoną Bogu naszemu, Istocie najwyższej. A na te słowa wszystkie doradczynie Boskie spuściły pokornie głowę, a Prawda stojąca przy samym tronie rzekła: Tak jest rzeczywiście; aby Bogu, Istocie najwyższej, godnie zadość uczynić za zniewagę wyrządzoną mu przez stworzenie, potrzeba by na to istoty Jemu równej, potrzeba by drugiego Boga, który by się tego podjął; a przecież dwóch Bogów nie ma. I chóry Anielskie zaśpiewały: Bo któż Bogiem oprócz Pana, albo który Bóg oprócz Boga naszego.

I znowu zdawało się, że już los człowieka rozstrzygnięty, i że wyrok Boga skazujący go na wieczną zgubę pozostanie w swej mocy. Lecz Miłosierdzie przebiegłszy całe grono doradczyń Boskich, z każdą coś bardzo żywo pomówiło, a wtedy Miłość zbliżywszy się do tronu Boskiego uklękła, i złożywszy ręce jak do modlitwy, rzekła: Panie i Boże święty, wysłuchaj mnie i za zbawienie człowieka wydaj Boga Syna Twojego. — I niech on — dodała Mądrość — za sprawą Boga Ducha Świętego wcielając się w łonie niewiasty, stanie się człowiekiem. — A jako Bóg i człowiek razem — powiedziała Sprawiedliwość — niech życiem Swoim i śmiercią zadość uczyni temu, czego się ja domagać muszę. — Tym zaś sposobem — odezwała się Dobroć — wszystkie nas o! Panie i Boże święty zaspokoisz, a mnie szczególnie rozradujesz. — Bo i ja — powiedziała w końcu Wszechmocność — najchętniej przyczynię się do tego. — Nic więc już nie stoi na przeszkodzie mojemu żądaniu — zawołało Miłosierdzie — Niech przeto Panie Boże najdobrotliwszy, ja wezmę górę nad wszystkimi siostrami moimi. Aby kiedyś powiedziano — ozwał się z tronu Bóg Duch Święty — że litości Boże nad wszystkie uczynki Jego i że tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał… aby wszelki, który weń wierzy, miał żywot wieczny. Wtedy rzekł Bóg Ojciec: Synu mój, jak przyjdzie czas potem, staniesz się człowiekiem, i za ludzi życie i śmierć swoją zaofiarujesz. A Syn Boży na to: W sumie ksiąg napisano o Mnie, abym czynił wolę Twoją, tedy mówię oto idę. I rozległo się po niebie całym jeszcze głośniejsze Alleluja, a Aniołowie upadłszy na oblicza swoje, kłaniali się żyjącemu na wieki wieków, śpiewając: Godzien jest Baranek, który ma być zabity, wziąć moc i Bóstwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.

I znowu osoby wezwane na naradę miały się rozchodzić, kiedy oto z wielką powagą, wychylając się spoza tronu boskiego, stanęła pomiędzy nimi Godność; a gdy wszyscy głęboko pokłon jej oddali, ona tak mówić zaczęła: Panie i Boże święty! Siostra moja Mądrość wpadła na pomysł, aby Syn Twój, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, dla zbawienia ludzi stał się człowiekiem, wcielając się w łonie niewiasty. Lecz gdy całe potomstwo Adama, skażone grzechem pierworodnym, rodzić się będzie w poddaństwie złego ducha, ja Godność Twoja zezwolić nie mogę, aby Syn Boży, miał stać się synem istoty tak obrzydliwej w oczach Twoich, o! Panie najświętszy, jaką będzie każda niewiasta z rodu Adamowego. — Siostro najczcigodniejsza, bądź o to spokojna — z żywością powiedziała Mądrość — zaradzimy temu. I gdy to wymówiła, z wnętrza Trójcy Przenajświętszej trysnęła Myśl, a Wszechwiedza wydała znowu wielką światłość. Wtedy po jednym z jej najpiękniejszych promieni Pan Bóg wysłał swoje Przewidzenie, i oto w dali, zaczęło ukazywać się coś jakby obłok przedziwnej jasności i białości, jakby tęcza z kolorów najpiękniejszych, a gdy się zbliżało, przybrało postać Niewiasty, a tak cudownie prześlicznej, tak czystej, tak niewinnej, tak świętej, że przy niej piękność, czystość, niewinność i świętość wszystkich Aniołów jakby zniknęła.

Na widok ten zdumiało się niebo całe, a gdy Godność z wyraźnym zadowoleniem mile się uśmiechnęła, Mądrość zaś zachwycając się własnym dziełem z triumfem spoglądała na wszystkich, Bóg Duch Święty zawołał: Spiesz się przyjaciółko moja, gołąbko moja, śliczna moja, a przyjdź.

Zbliżała się tedy coraz więcej owa przecudna Postać. Kiedy zaś już była niedaleko, Miłość przystąpiła do tronu i z niego Syna Bożego sprowadziła, który z wielkim pośpiechem idąc na spotkanie pojawiającej się, podał Jej rękę, a Ona wsparta na jego ramieniu, nadeszła, unosząc się wysoko ponad wszystkie chóry Anielskie, śpiewające w zdumieniu pełnym uwielbienia: Któraż to jest występująca z puszczy? … wsparta na Miłym Swoim; która idzie jako zorza powstająca, piękna jako księżyc, wybrana jako słońce, potężna jako wojenne siły uszykowane?. Jest to — zawołała z wnętrza Trójcy Przenajświętszej Myśl Boska — jest to Oblubienica moja, Wybrana moja wszystka piękna, na której nie będzie zmazy grzechu pierworodnego. Jest to na mocy przewidzianych zasług Syna Bożego, Niepokalana począć się mająca Maryja, z której za sprawą Boga Ducha Świętego, gdy przyjdzie czas na to, tenże Syn Boży stanie się człowiekiem.

I oto jak przenajświętsza Maryja Panna zrodziła się w myśli Bożej: taki jest Jej w Bogu początek, albo raczej, takim go sobie wyobrażać możemy.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji