Rozpowszechnienie medalika

Spowiednik siostry Katarzyny, ksiądz Aladel, jako jedyny wiedział o tych objawieniach, jednak zwlekał z decyzją rozpowszechniania medalika. Jego wątpliwości budziło m.in. sformułowanie, jakie miało być zawarte na medaliku: „O, Maryjo bez grzechu poczęta”. Jednak ponaglenia od Maryi, za pośrednictwem św. Katarzyny, sprawiły, że ks. Aladel zdecydował się opowiedzieć o tym przełożonemu ks. Etienne, z którym udał się do arcybiskupa Paryża. Arcybiskup Quellen z zainteresowaniem wysłuchał niezwykłej historii, którą opowiedzieli mu ojcowie. Stwierdził, że nie ma nic w konstrukcji medalu, co byłoby wbrew tradycyjnej wierze Kościoła. Bardzo chętnie dał pozwolenie na jego wybicie i poprosił, aby przysłać mu kilka medalików, jak tylko zostaną wykonane. Ten świątobliwy arcybiskup chciał „przetestować” skuteczność nowego medalu. Był w Paryżu biskup, który popadł w poważny błąd, i odmówił wycofania się z niego. Złożył przysięgę cywilnej konstytucji kleru. Choć był już na łożu śmierci, to jednak uparcie trwał w odstępstwie od wiary. Arcybiskup często odwiedzał go i żarliwie modlił się o jego nawrócenie. Ale wszystko bez skutku. Gdy otrzymał medale, wziął jeden z nich, modląc się o pomoc do Matki Bożej Niepokalanej, udał się do umierającego człowieka. Jego zaufanie zostało nagrodzone. Umierającego biskupa ogarnęły wyrzuty sumienia, wycofał się z błędu, otrzymał sakramenty, a w kilka dni później zmarł w ramionach arcybiskupa.

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe pisał w 1939 roku z Zakopanego:
„Tak więc dopiero w czerwcu 1832 roku pojawiły się pierwsze medale. Pierwszego nadzwyczajnego nawrócenia przez ten medalik odstępcy od wiary Pradta był świadkiem sam ks. arcybiskup Quelen, który na medalika wybicie zezwolił. Posypały się liczne nawrócenia, tak że wkrótce słowo «cudowny» przywiązano do tego medalika. Już w pierwszych miesiącach miliony medali rozeszło się po świecie i wytwórnie nie mogły nastarczyć produkcji.

I mnie się też wydarzył wypadek dość dziwny w roku 1920.
W szpitalu w Zakopanem, gdzie przez jakiś czas byłem kuracjuszem i kapelanem, dogorywała niewiasta. Przygotowała się już na śmierć, ale z wielkim bólem wspominała o mężu, o którego nawróceniu już zupełnie zwątpiła. Przyjechał on właśnie. Starałem się podsuwać mu odpowiednią lekturę, rozmawiać na temat religii, ale w odpowiedzi usłyszałem: «Dla mnie potrzeba jaśniejszych dowodów», a do czytania poważniejszych książek wcale się nie kwapił. Gdy na odjezdne przyszedł mnie pożegnać, zrobiłem ostatni wysiłek. Wręczyłem mu Cudowny Medalik, przyjął. Następnie zaproponowałem spowiedź. «Nie jestem przygotowany, nie! absolutnie nie!» — padały słowa, potem zgięły się kolana i rzewna odbyła się spowiedź.”

Do 1842 roku, a więc przez pierwszych 10 lat od wybicia pierwszego Cudownego medalika w samym Paryżu rozdano 20 mln sztuk, a na całym świecie było już 100 mln osób, którym podarowano Cudowny medalik.

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji