Skutki Macierzyństwa Boskiego w Przenajświętszej Pannie (cz. II)

Każda kobieta przy nadziei będąca nabiera właściwej sobie powagi, chociażby takowej wcale wprzódy w niej nie widać było. Jest coś samo z siebie szczególne uszanowanie wzbudzającego w każdej niewieście brzemiennej, jako tej, która wkrótce ma obdarzyć rodzinę nowym członkiem, społeczeństwu przydać wzrostu, a dla nieba przygotować duszę do wiecznej chwały i wiecznego szczęścia przeznaczoną.

Lecz gdy Przenajświętsza Pana nosiła w dziewiczym łonie Swoim Boga-Człowieka, Zbawcę świata, tego który pierwszy niebo zamknięte wszystkim duszom ludzkim miał otworzyć; gdy posiadała w Sobie całe bogactwo łask Boskich, jakie nam, zamknięte w Jej macierzyńskich wnętrznościach Dziecię przynieść miało; słowem, gdy była Bogiem brzemienną, cóż za wyobrazić sobie niedająca się, musiała w Niej jaśnieć, powaga! Zastanawiając się właśnie nad tym, święty Piotr Damian wypisuje ten piękny swój ustęp powszechnie znany: „Tu niech zamilknie i zadrży wszelkie stworzenie, a zaledwie ośmieli się, wpatrywać w takiej godności ogrom:L zamieszkuje Bóg w Dziewicy Matce Swojej, z którą posiada wspólność natury!”.

Od pierwszej chwili życia Przenajświętszej Panny, wielka liczba Aniołów otaczała Ją bezustannie, już to przeznaczonych do Jej straży, już do usługi, już do oddawania Jej hołdów, jako swojej królowej i przyszłej Matce Syna Bożego. Lecz gdy już stała się tą przenajświętszą i przenajszczęśliwszą Matką, gdy w łonie Jej zamknął się tenże Bóg żywy, który w niebie przebywa i stanowi najwyższe szczęście i niewymowne radości i chwałę duchów niebieskich, wtedy oni w liczbie jakby niezmierzonej otaczali ten ziemski żywy przybytek Boga Swego, i chwałę Jego jak w Raju niebieskim tak i w tym Raju ziemskim, jakim stało się wtedy dziewicze łono Maryi, głosili anielskimi pieniami.

Odkąd Przenajświętsza Panna pojawiła się na ziemi, odkąd Bóg Ojciec stworzył tę ulubioną Swoją córkę, ubłogosławioną nad wszystkie niewiasty, i doskonalszą i wyższą nad wszystkie niebieskie twory rąk Jego, gdziekolwiek Ona przebywała, miejsce to stawało się już przez to samo najświętszym z miejsc na całym obszarze stworzonego świata, i cała Trójca Przenajświętsza z największą uciechą nad tym miejscem zatrzymywała Swe oczy. Ale teraz kiedy Pan Bóg, chcąc w Siebie Samego zapatrywać się, co stanowi Jego najwyższą i odwieczną uciechę, mógł to czynić patrząc na Maryję, w której Syn Jego obraz Bóstwa najwierniejszy, blask chwały Jego, Słowo Boże, przebywał – z jakąż łaskawością, z jaką miłością, z jaką uciechą, owszem z jakim szczęściem na Nią Stwórca swe oczy zwracał, nad Nią je zatrzymywał, owszem, nie spuszczał ich z tej, z którą podzielił się Samym Sobą, Swego jednorodzonego Syna dając Jej począć w niepokalanym łonie.

Ale cóż i z samą Przenajświętszą Panną dziać się musiało z tego powodu? Do jakiegoż to zjednoczenia z Bogiem dojść musiała błogosławiona ta dusza, gdy ciało Jej zjednoczone zostało z Bogiem w sposób niepojęty, niesłychany dotąd i w zdumienie całe niebo wprawiający! „Pan Bóg przebywając w różny sposób w swoich stworzeniach, pisze wyżej przytoczony święty Piotr Damian, w Maryi, po wcieleniu się przebywał w sposób zupełnie odrębny, stając się z Nią jakby jedną i tąż samą rzeczą, jak każde dziecię, w łonie matki zamknięte, stanowi jakby jedną i tęż samą z Nią istotę”.

Wewnętrzne skupienie, skupienie ducha, słusznie przez mistrzów wyższej doskonałości chrześcijańskiej uważane jest za podstawę świętobliwości najwyższej, za konieczny do niej warunek, na najprędszą drogę do jej dostąpienia, za niezbędny środek do zachowania się w tym stanie. Jakoż, skupienie wewnętrzne, zawisłe na ciągłej a miłosnej pamięci na Boga wszechmocnego, na jakby bezustannym wpatrywaniu się w Niego oczyma duszy i bezustannym podnoszeniu do Niego serca, jest już tu na ziemi jakby przedsmakiem szczęścia, jakiego w niebie na łonie Boga zażywają dusze błogosławione. Skupienie takowe o ile być może nieprzerywane, zanurzające jakby w każdej chwili duszę w Bogu przez jakby ciągły akt najżywszej wiary, najserdeczniejszej miłości i czci najgłębszej, jest już tym najwyższym szczeblem świętości, do jakiej dusza ludzka dojść może za życia ziemskiego. Zamyka ono w sobie jakby w trzeszczeniu wszystko, co tylko może duszę jaką do szczytu doskonałości doprowadzić. I takowe skupienie pomiędzy innymi darami Przenajświętszej Panny, było w Niej od pierwszej chwili Jej życia najwyższe, jakie kiedy było udziałem duszy ludzkiej. Z biegiem czasu, w miarę jak nabierała Ona wzrostu we wszystkich cnotach, doszło już było w Niej, przed wcieleniem nawet w Jej łonie Syna Bożego, do takiego stopnia, że to Jej skupienie wewnętrzne, to Jej duszy już nie tylko zjednoczenie, lecz zlanie się przez to z Bogiem, właśnie uzdolniło Ją do tego, żeby za sprawą Boga-Ducha Świętego (za sprawą to którego każda dusza nabywa skupienia) poczęła w łonie Swoim Syna Bożego. Gdy tedy to już nastąpiło, skupienie Jej stało się takim, zjednoczenie Jej osoby z Bogiem było tak cudownie, niepojęcie, wyjątkowo ścisłym, że jużw istocie stworzonej ściślejszym być nie mogło. Święty Piotr Damian wyraźnie powiada, że wskutek macierzyństwa Boskiego, Maryja tak zjednoczoną została z Bogiem, że już więcej zjednoczoną z Nim być ni mogła, chyba i Sama stałaby się Bóstwem, co było niemożliwym.

Otóż, gdy skupienie im jest ściślejszym, sprawia, że dusza tym silniej zatapia się w Bogu, tym ciąglej oddaje mu należne hołdy, tym częściej i serdeczniej rozpływa się w aktach miłości Swego niebieskiego Oblubieńca: jednym słowem, tym łatwiej, tym bardziej żyje tu na ziemi życiem już niebieskim, miarkujmyż do jakiego stopnia skupienia wewnętrznego musiała być podniesiona Przenajświętsza Panna, odkąd w dziewiczym żywocie Swoim zamknęła Boga! O! Bez wątpienia, stawszy się żywym niebem na ziemi, żyła Ona już cała w niebie. A hołdy, jakie ciągle oddawała Bogu w Niej wcielonemu, akty miłości, jakimi serce Jej gorzało bez przerwy ku Temu, którego w macierzyńskich wnętrznościach nosiła, milsze były Stwórcy najwyższemu nad wszystkie hołdy i czci oddawane Mu nie tylko przez dusze najświętobliwsze, lecz i przez niebo całe, przez wszystkie chóry Anielskie i Archanielskie tron Jego w niebie otaczające. Ubogi pokoik Matki Bożej, ona izdebka w Jej domu w Nazarecie, gdzie nastąpiła tajemnica Zwiastowania, i gdzie Maryja przemieszkiwała wtedy, stała się świątynią nad świątyniami, Sancta-sanctorum, świętości nad świętościami, bez porównania wznioślejszą, świętszą od miejsca tak zwanego w świątyni Jerozolimskiej, w którym to przebywała Ona, gdy tam mieszkał.

To też ten pokoik, ten błogosławiony przybytek, do obecnych czasów przechowała moc Boska cudownie, dla pociechy wiernych dzieci Kościoła, dla odbierania w nim czci, za tajemnicę Wcielenia, tego najwyższego Jego ku ludziom miłości dowodu, dla uwielbienia pamiątki chwil, które w nim przepędziła Przenajświętsza Panna, stawszy się tamże Matką Zbawiciela świata, Rodzicielką Słowa Bożego. Jest to bowiem ten święty przybytek, który nazywamy Domkiem Loretańskim, od miejsca gdzie się teraz znajduje, cudownie na rękach Aniołów z Ziemi Świętej do włoskiej przeniesiony, i mający napis: Hic Verbum caro factum est. „Tu słowo ciałem się stało”.

 

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji