Święta Anna zostaje matką

Otóż gdy już upłynęło czterdzieści dni, odkąd święci małżonkowie trwali w ten sposób na modlitwie, razu pewnego wśród wielkiej światłości, pisze święty Hieronim, stanął przed świętym Joachimem Anioł Pański, który widząc że go to zatrwożyło, uspokajając starca, rzekł do niego: „Nie trwóż się Joachimie, i niech cię nie przeraża ukazanie się moje. Jestem bowiem Aniołem Bożym przysłanym do ciebie od Pana, aby ci oznajmić, że prośby twoje wysłuchanymi zostały, i jałmużny twoje przystąpiły do oblicza Najwyższego. Wejrzał Bóg na poniżenie twoje, i uznał niesłusznym zarzut, jaki ci z powodu bezdzietności twojej uczyniono. Grzechu bowiem, a nie wady przyrodzonej niezależnej od woli człowieka, mścicielem jest Pan; dlatego jeśli małżeństwo twoje dotąd niepłodnym uczynił, to na to, by gdy je cudownie zapłodni widocznym było, że co się z ciebie narodzi, będzie to nie zmysłowości, lecz szczególnej łaski Boskiej owocem. Wszak i pierwsze pokolenia do którego należysz, matka, Sara, do osiemdziesiątego roku życia bezdzietną była, a jednak w tak podeszłym wieku wydała na świat Izaaka, w którym dostąpiły błogosławieństwa wszystkie ludy. Masz przeto wiedzieć, że im po dłuższej niepłodności rodziców pociesza ich Pan Bóg dziecięciem, tym cudowniejszym jest jego przyjście na świat. Gdy tedy Anna, małżonka twoja, porodzi ci córkę, nazwij imię Jej Maryja; Ona bowiem, jak do tego ślubem zobowiązaliście się, od dzieciństwa poświęcona będzie Bogu, a Duchem Świętym napełniona zostanie jeszcze w żywocie matki. Gdy zaś do lat dziewicy przyjdzie, jak cudownie zrodziła się z niepłodnej, tak samo cudem bez porównania większym, wyda na świat Syna Bożego najwyższego, który nazwany będzie Jezus. A oto znak jaki ci daję niezawodności tego, co ci zapowiadam: gdy przyjdziesz do bramy Jerozolimskiej zwanej Złotą, spotkasz tam Annę, małżonkę twoją, która wyczekując na ciebie, rozraduje się z twego powrotu”. I to rzekłszy, znikł z oczu świętego Joachima anioł, i uleciał do ogrodu, gdzie świat Anna przebywała w samotni. 

Miało się już ku wieczorowi i ptaszki zlatywały się do swoich gniazdek, przynosząc pożywienie dla piskląt. Święta Anna wyszła z pustelni, i gdy modliła się pod drzewem, ujrzała na nim makolągwę karmiącą swoje dziatki. Patrząc na to głęboko westchnęła i zawołała z płaczem: „O! Panie! Kiedyż i mnie uczynisz tej matce ptasząt podobną o obdarzysz dziecięciem, które bym dla Ciebie wykarmiła!”. A gdy to wyrzekła, ujrzała przed sobą otoczonego wielkim blaskiem Anioła, co ją bardzo przeraziło, chociaż oczom wierzyć nie chciała. A wtedy Anioł do niej: „Nie lękaj się Anno, powiada, i nie sądź, aby złudzeniem było co widzisz. Ja bowiem jestem tym Aniołem, który modlitwy wasze i jałmużny przedstawiałem obliczu Boga; a teraz przysłany zostałem, aby wam zwiastować narodzenie dzieweczki, która otrzymawszy imię Maryja, nad wszystkie niewiasty będzie błogosławioną, i od pierwszej chwili Jej poczęcia w łonie twoim, łaski Pańskiej pełną. Trzy pierwsze lata swego dzieciństwa spędzi w rodzicielskim domu, potem na służbę Bożą zaofiarowaną, w Świątyni pozostawać będzie aż do lat dojrzałej dziewicy. Wyjdź przeto z Twojej pustelni, udaj się do Jerozolimy, a tam przy bramie zwanej Złotą, spotkasz małżonka, o którego już niespokojną jesteś; co gdy tak jak mówię stanie się, miej w tym znak, że ziści się i to wszystko, com ci zapowiedział”.

Święty Joachim i święta Anna silniejszej dowiedli w sobie wiary, aniżeli Zachariasz, ojciec świętego Jana Chrzciciela, który gdy mu Anioł zapowiedział, że święta Elżbieta, małżonka jego, po długiej niepłodności porodzi mu syna, nie od razu zaufał słowom jego. Oni, usłyszawszy orędzie Boskie przez Anioła do nich przyniesione, nie wątpili ani na chwilę, że ich modlitwy wysłuchane zostały, i jak im to Anioł zalecił, zeszli się niezwłocznie przy bramie Jerozolimskiej zwanej Złotą, która była jakby figurą, jakby obrazem Maryi z nich narodzić się mającej: Ona bowiem stała się Bramą niebieską, przez którą zstąpił z nieba na ziemię Syn Boży. Z jaką pociechą, z jakim uniesieniem wdzięczności względem Boga, zdali sobie nawzajem sprawę ze skutku swoich modlitw to łatwo pojąć. Wróciwszy zaś do domu, zaraz padli na kolana, i wspólne a najgorętsze złożyli Bogu dzięki, że ich wysłuchać raczył. 

 Każde od Boga otrzymane dobrodziejstwo, chociażby najmniejsze, uważane jako jedynie pochodzące od dobroci Boga najwyższego, pobudzać nas powinno do najgorętszych, na jakie tylko zdobyć się możemy, dziękczynień. Jednak odnosząc to do nas samych, im większe odbieramy od Stwórcy naszego łaski, im ważniejsze dla nas dary, tym  żywszą ku niemu wdzięcznością przejęci być powinniśmy. Bo i do tego zastosować można te słowa Pana Jezusa: Komu wiele dano, od tego wiele żądać będą. A jednak, jakże wielu za dobrodziejstwa, którymi ich Bóg obsypuje, albo wcale albo ozięble Mu dziękuje; a niektórzy i za największe łaski do należnej wdzięczności się nie poczuwają. Za to też Pan sprawiedliwy, względem takich ogranicza swoją hojność, a w końcu, gdy trwają w niewdzięczności, zatrzymuje wszelkie swoje dary, albo i już udzielone cofa. Lecz ze świętymi duszami przeciwnie się dzieje. One za najzwyczajniejsze łaski Boskie rozpływają się w aktach dziękczynnych, a im rzadsze i pożądańsze dla nich otrzymują dary, tym żywszą przejęci zostają względem najwyższego wszelkiego dobra Dawcy wdzięcznością. Za to też Pan Bóg coraz nowych im udziela. Z tego miarkujmy, jaką wdzięcznością przejęte być musiały serca tych dusz tak świętych, jakimi byli święci Joachim i Anna, a wdzięcznością za łaskę, jakiej nikt z ludzi ani przed nimi, ani po nich nie dostąpił, o jakiej ani roić nie śmieli, a o jakiej dowiedzieli się z ust Anioła, przesłanego do nich od Boga. Szczęście, jakie im zapowiedziane zostało i o jakim nie wątpili, nie było tylko szczęściem jakie spotyka rodziców, gdy po długim wyglądaniu doczekają się potomstwa, jakie na przykład spotkało Sarę i Abrahama, o których wspominał Anioł przemawiając do świętego Joachima, albo Zachariasza i Elżbietę, gdy wydali na świat, chociaż największego ze sług Bożych, bo świętego Jana Chrzciciela. 

Oni stać się mieli rodzicami najszczęśliwszymi jacy kiedykolwiek byli i będą na świcie, jakich tylko prawdziwie najszczęśliwszymi wyobrazić sobie można, nad których szczęśliwszych, dostojniejszych, świetniejszych, być już nie może. Słowem, stać się mieli rodzicami przenajświętszej Panny, ze wszystkich istoto jakie wyszły z rąk Stwórcy, istoty najdoskonalszej; rodzicami Matki Boga, a więc, którzy za wnuka mieć będą Syna Bożego, jak im to sam Pan Bóg przez Anioła oznajmił. Nic przeto dziwnego, że gdy zastanowili się nad niewymowną łaską, którą ich obdarzał Stwórca, taką ku Niemu zostali przejęci miłością, że, odchodząc od zmysłów od siły uczucia miłości Boga, wpadli w zachwycenie.

Otóż, zachwycenie jest to stan nadprzyrodzony, nadnaturalny w którym dusza tak zostaje podniesiona do Boga i tak z Nim zjednoczona i w Nim zatopiona, zanurzona, że na wszelkie wrażenia zmysłowe staje się nieczułą, chociaż zmysły swoje właściwe czynności odbywają. Wielu świętych do podobnego stanu bywało i bywa podniesionych szczególną łaską Boską, i wtedy żadnym oni wrażeniom zewnętrznym, cielesnym nie podlegają, gdy tymczasem dusza ich gorętsze jak kiedy czyni akty miłości i wielbienia Boga, nie wiedząc i zgoła nie czując co się z jej ciałem i w jej ciele odbywa.

Otóż, w takim to stanie zachwycenia znajdując się święty Joachim i święta Anna, stali się rodzicami przenajświętszej Panny, którą poczęła święta Anna, wprawdzie według zwykłych praw natury, ale bez doznania przez Jej rodziców poczucia tego, co się w ich ciałach wtedy odbyło. W objawieniach świętej Brygidy, tak się o tym sama Matka Boska wyraża: „Gdy rodzicom Moim oznajmionym zostało przez Anioła, że porodzą Dziewicę, z której przyjdzie na świat cały zabawienie, pomimo tego woleliby byli umrzeć, aniżeli użyć chuci cielesnej zupełnie w nich wygasłej. Wszelako, a mówię ci to jako rzecz niewątpliwą,, z uczucia miłości Boga i na słowo Anioła, zwiastującego im Moje narodzenie, spełnili powinność małżeńską, wszakże nie z jakowej pożądliwości, lecz przeciw woli własnej i jedynie z miłości Boskiej. I wtedy z ich nasienia ciało moje ukształtowane zostało”.

Poczęcie przeto Panny Przenajświętszej, jakkolwiek cudowne z tego powodu, że nastąpiło z niepłodnych rodziców i w bardzo podeszłym ich wieku, i że stając się Jej rodzicami, stali się nimi jedynie z uniesienia najżywszej miłości Boga — nie dla tego jednak nazywa się niepokalanym. Niepokalaność bowiem Poczęcia Maryi, nie odnosi się do macierzyństwa świętej Anny, ale to duszy Przenajświętszej Panny. Przez niepokalane poczęcie Matki bożej wyznajemy, że dusza Jej od pierwszej chwili Jej poczęcia w łonie błogosławionej Anny, to jest od pierwszej chwili Jej stworzenia, była niepokalaną, była ochronioną od zmazy grzechu pierworodnego, z którą każde inne dziecię bez żadnego wyjątku na świat przychodzi. I o tym właśnie dalej mówić się będzie.
Święta Anna poczęła przenajświętsze Dziecię swoje ósmego grudnia, według rachuby dni teraźniejszego kalendarza, i w tym też dniu Kościół Boży uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny obchodzi.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji