Święty Józef zamierza rozłączyć się z Przenajświętszą Panną (cz. I)

„A gdy Elżbiecie wypełnił się czas porodzenia, porodziła syna”, którego pierwsza wzięła na ręce Maryja i błogosławieństwem Swoim utwierdziła w tych nadzwyczajnych łaskach, które na niego, gdy jeszcze był w łonie matki, skutkiem Jej przyjścia do niej, spłynęły. Dziecię zaś miłośnie i ze czcią z Nią się wpatrywało, i gdy je matce oddawała do Niej główkę odwracało, na Jej rękach najchętniej przebywało, do Niej się przymilało i z nią się pieściło; co wszystko stało się zadatkiem tych wielkich i szczególnych przywilejów świętego Jana, które go później największym ze świętych uczyniły. Lecz skoro rozeszła się wieść o cudownym porodzie świętej Elżbiety, i już mieli się gromadzić do domu Zachariasza „sąsiedzi krewni jej, aby się radować, iż uwielbił Pan miłosierdzie Swe z nią”, Przenajświętsza Panna, by nie znajdować się wśród licznie zgromadzonych osób, od czego zawsze stroniła, oświadczyła świętemu Józefowi, że życzy sobie wracać do Nazaretu, widząc, że już Jej obecność, tak jak podczas ciąży Elżbiety, w jej domu nie była potrzebną. Święty Józef równie jak i Ona nie lubiący zgiełku światowego, a we wszystkim gotów zadość czynić żądaniu Swojej przeczystej małżonki, najchętniej zgodził się na to. Maryja tedy pożegnawszy Zachariasza i Elżbietę, i pobłogosławiwszy małego Janka, udała się z Józefem w drogę, z powrotem do swego mieszkania w Nazarecie.

Jak więc z pośpiechem, według wyrażenia Ewangelii, wyszła była Przenajświętsza Panna z domu dla spełnienia uczynku miłosierdzia, tak również bez odwłoki, skoro tego uczynku dokonała, wraca do swego cichego ustronia. I tak czynić powinny wszystkie dusze chcące się utrzymać w stanie wyższej pobożności; powinny tylko tyle mieć ze światem stosunku, ile tego wymaga miłość bliźniego. Kto dla tych jedynie powodów przerywa ciszę swojej bogomyślności, ten stąd szkody na duszy nie poniesie, byle skoro widzi, że nie ma słusznych powodów do dłuższego obcowania ze światem, wracał do swego zwykłego trybu życia z pośpiechem.

Pisząc o tym powrocie Matki Bożej z domu Zachariasza do Jej domu w Nazarecie, święty Bonawentura zwraca uwagę na Jej zamiłowanie ubóstwa, i w tej okoliczności się objawiające. Dom Zachariasza był domem zamożnym; dom Maryi i Józefa ubogim. W domu Zachariasza opływała we wszelkie wygody, żadnych o to nie potrzebując robić starań; w swoim zmuszona była pracować, równie jak i święty Józef, by zaspokoić konieczne potrzeby do życia. Lecz że umiłowała ubóstwo, jak najchętniej i śpiesznie do niego wróciła. A więc na wzór Jej, mówi tenże święty, wystrzegajmy się zbytków, nie przywiązujmy serca do bogactw, a jeśli nas opatrzność w stanie ubogim umieściła, cieszmy się, że z tego przynajmniej podobniśmy do Maryi, i aby Ją naśladować i z miłości ku Niej, zamiłujmy niedostatek.

Osoby duchem świata tego przejęte, a więc w dostatkach rozmiłowane, jeśli nie będąc zamożnymi, po spędzeniu pewnego czasu w jakim domu bogatym, wracają do własnej zagrody, niemiłego doznają wrażenia. Tęskno im za tymi błyskotkami, na które gdzie indziej się napatrzyły, a których u siebie nie widzą. A także osoby w świecie rozmiłowane, gdy po przebyciu czasu pewnego w liczniejszym i huczniejszym gronie, znajdują się same, nieznośnej doznają tęsknoty, i jak to mówią, miejsca sobie znaleźć nie mogę. Przenajświętsza Panna przeciwnie: z zamożnego i ludnego domu Swoich krewnych, wróciwszy do Swojego ubogiego i samotnego mieszkania w Nazarecie, nie tylko nie doznała stąd żadnej przykrości, lecz owszem, najmilszego wrażenia, nie mając około siebie nic takiego co ludziom uciechę tylko ziemską dostarczyć może. A gdy znalazła się wśród Swojego ukochanego odosobnienia, dusza Jej swobodniej odetchnęła, podobnie jak gdy kto w zaduszającym przebywając pewien czas mieszkaniu, na świeże powietrze wychodzi.

Przy tym Jej domek w Nazarecie, a głównie izdebka, w której mieszkała, był świętym miejscem, w którym odbyła się tajemnica Wcielenia, tajemnica największego dowodu Jego miłości i ku Niejże Samej i ku całemu rodzajowi ludzkiemu. Jeśli przeto każdy z pielgrzymujących dziś do tego świętego przybytku, do domku Loretańskiego, wchodząc do niego doznaje niewymownej a świętej i pełnej namaszczenia pociechy, jakżeż tym bardziej doznać takowej musiała Przenajświętsza Panna po trzech miesiącach nieobecności wracając do tego miejsca, gdzie i Ją Samą największe, jakie mogło być udziałem człowieka, szczęście spotkało, i na cały świat morze łask się wylało!Jak więc będąc w Jerozolimie, wszedłszy do Świątyni, upadła na kolana składając Bogu najżywsze dzięki, że już sprawę zbawienia rozpoczął i za łaskę, jakiej dostąpiła zostawszy wybraną na Matkę Zbawiciela. O! Jakżeż tym bardziej podobnymże uczuciem przepełnione mając serce, uklękła w Swojej izdebce skoro do niej wróciła, i oddała cześć Bogu, który tam właśnie zstąpił do Jej łona. Po czym podziękowawszy Stwórcy najwyższemu i za szczęśliwie odbytą podróż, i za pociechy jakich dał Jej doznać z nawiedzenia ukochanej krewnej, którą spodobało się Mu tak hojnymi błogosławieństwami za Jej przybyciem obdarzyć, wzięła się do Swoich zwykłych zajęć domowych, do zwykłej pracy i zwykłych ćwiczeń pobożnych.

Ale na tym prześlicznym lazurowym niebie pożycia Maryi z Józefem w Nazaretańskim domku pojawiła się jakby lekka chmurka, i ta pokryła najprzód poważne czoło przeczystego Oblubieńca Matki Bożej. Poślubiając on Przenajświętszą Pannę, wiedział już dobrze, że poślubia niepospolitą dziewicę. Bywając w domu Jej rodziców jako swoich krewnych, kiedy jeszcze dzieckiem była, podziwiał w Niej nadzwyczajne dary, jakimi już wtedy jaśniała. Następnie słyszał, jak temiż odznaczała się przebywając w Świątyni. Wreszcie sam sposób, w jaki on został jakby cudownie wybrany dla Niej na małżonka, i ślub czystości, który mu Pan Bóg natchnął w chwili gdy się pobrali, wszystko to dowodziło mu bardzo wyraźnie, że Przenajświętsza Panna stanowi wyjątek spomiędzy ogółu niewiast, jak było wyjątkowym i Jego z Nią pożycie przeczyste. Lecz gdy zamieszkawszy z Nią stale, bliżej na Nią patrzał, uwielbienie jego dla Niej doszło już do najwyższego stopnia, i w końcu patrzała już na Nią jakby na istotę nadziemską. Tak bowiem nadzwyczajną doskonałością, takimi cnotami, taką świętością w oczach jego zajaśniała.

Był on bardzo oczytany w Piśmie Bożym, i jak z jednej strony, wertując księgi Proroków, zmiarkował, że już bliskim jest czas, w którym ma się pojawić na ziemi Mesjasz, tak z drugiej, doczytał się i tego, że się On narodzi z Dziewicy, według tych słów Izajasza, który przepowiadając przyjście Zbawiciela powiada: „Oto dziewica pocznie o porodzi Syna, i nazwą Imię Jego Emanuel, co znaczy Bóg z nami”. Gdy tedy wnosił, że tą niewiastą tak szczęśliwą, która miała być matką Odkupiciela świata, będzie niewiasta z niewiast najdoskonalsza i najświętsza jaka kiedy była, oraz i dziewica, a wyższej doskonałości i świętości nad doskonałość przeczystej swojej małżonki-dziewicy, nie tylko on nigdy nie widział, ale nawet takiej, na jaką w Niej z bliska patrzał, wyobrazić sobie nie mógł, więc mu się nieraz nasuwała myśl, że chybaby Ona mogła być przeznaczoną do tej wysokiej godności istotą. Lecz wielka pokora jego odrzucała takowe przypuszczenia ile się mu razy nastręczały. Poczytywał bowiem sobie za grzech pychy i zarozumiałości, przypuszczać, żeby w razie gdyby Maryja w istocie miała stać się matką Zbawiciela świata, on mógł być z Nią zaślubionym, a stąd gdyby wydała na świat Mesjasza, uchodzić przed ludźmi za Jego ojca. Gdy więc myśli takowe mu przychodziły, odrzucał je, uważając za pokusy pychy, którą się brzydził, jak każda dusza święta, a cóż dopiero takiej świętości jaką była jego.

Tymczasem w kilka tygodni po powrocie do Nazaretu z nawiedzin świętej Elżbiety, z wielkim zadziwieniem zdało się Józefowi dopatrywać, że Maryja jest brzemienną. Zrazu nie dowierzał oczom. Lecz gdy stan Jej stawał się coraz widoczniejszym, z czym się wcale przed Oblubieńcem Swoim nie kryła, nie miał już żadnej o tym wątpliwości, i wtedy owe przypuszczenia, że Ona wybraną została na Matkę Zbawiciela, zamieniły się dla niego w pewność. I tu dopiero zafrasował się bardzo. Być małżonkiem niewiasty noszącej w łonie Swoim Odkupiciela świata, a potem gdy Go porodzi, i gdy okaże się czym On jest, uchodzić za Jego ojca, pokora jego w żaden sposób zgodzić się na to nie mogła. Zaś, jawnie opuścić małżonkę, rozwieść się z Nią, i to wtedy kiedy była przy nadziei, byłoby zbrodnią, gdyż by to rzucało podejrzenie, iż rozstaje się z Nią dlatego, że nie uznaje być swoim dziecię, które nosi w łonie, że Jej zarzuca sprzeniewierzenie się. Powstająca przeto stąd wątpliwość, co do tego jak ma sobie postąpić, wprawiła go w niezmierne zakłopotanie, o czym i Sama Przenajświętsza Panna mówiąc w objawieniu świętej Brygidzie, tak się wyraziła: „Józef, widząc mnie brzemienną, zafrasował się niezmiernie; nie żeby mnie posądzał o co złego, lecz pamiętając co wyrzekli Prorocy, zapowiadający narodzenie się Syna Bożego z Dziewicy, poczytywał się za niegodnego służenia takiej Matce”. Postanowił więc rozstać się z Maryją tajemnie; to jest nie rozwodzić się, nie rozłączać się z Nią prawnie według przepisów Starego Zakonu dozwalającego na unieważnienie małżeństwa w pewnych razach, lecz oddalić się pod jakimkolwiek pozorem z domu, i już potem nigdy się z Przenajświętszą Panną nie połączać. „A „Józef mąż Jej będąc sprawiedliwym, powiada Ewangelia świętego Mateusza, i nie chcąc Jej osławiać, chciał Ją potajemnie opuścić.

Święty Bernard pisząc o tym robi zapytanie, dlaczego Józef postanowił rozłączyć się z Maryją? I mówi: „Oto jest odpowiedź na to, a nie moja tylko, lecz Ojców świętych. Józef z tej przyczyny chciał opuścić małżonkę swoją, z której i Piotr Apostoł, gdy Pan Jezus wszedł do jego łodzi, w uczuciu głębokiej pokory rzekł do Niego: Wynijdź ode mnie Panie, albowiem człowiek grzeszny jestem; z tej przyczyny, z której Setnik, o którym pisze Ewangelia, nie chciał Zbawiciela wpuścić do domu swego mówiąc: Panie nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. Podobnież i Józef, za grzesznika się poczytując, sądził się niegodnym wspólnego pożycia z Tą, której godność tak dalece szczytna przerażała go niejako. Poznał on cudowną obecność Boga w Maryi i zadrżał, a że tajemniczej potrzeby swojego z Nią poślubienia nie domyślał się, chciał Ją opuścić. Zląkł się Piotr wielkości i potęgi Boga wstępującego do jego łodzi; zląkł się Setnik obecności Pana nad Pany w domu swoim, zadrżał też i Józef jako człowiek; na widok takiego cudu, wobec tak wzniosłej tajemnicy w małżonce jego spełniającej się, i dlatego chciał od Niej odejść. Dziwisz się, że Józef poczytuje się za niegodnego do współmieszkania z Dziewicą mającą Boga porodzić, kiedy oto widziałeś, że święta Elżbieta jakby przeraziła się Jej przyjściem, i z nieśmiałością i bojaźnią rzekła, gdy Ją ujrzała na progu swoim: „A skądże mi to, żeby przyszła Matka Pana mojego do mnie?”. Nic przeto dziwnego, ze i Józef chciał się od Niej oddalić. Toż samo powtarza i Gerson, ten znakomity pisarz kościelny i wielki czciciel Maryi i Józefa: „Przez zamiar swój rozstania się z Przenajświętszą Panną, powiada on, jak święty Piotr rzekł do Pana Jezusa wchodzącego do jego łodzi: Wynijdź Panie, ode mnie, albowiem grzesznik jestem”, tak Józef zdawał się mówić do Maryi: „Pozwól mi Pani odejść do siebie, albowiem grzesznik jestem”.

Ale o jakąż boleść serca zamiar go takowy przyprawił! Był on przywiązanym do Przenajświętszej Panny, jak nigdy żaden najlepszy mąż nie był przywiązanym do żony. Miłował Maryję, jak żadna inna dusza chociażby najświętsza i największe do Niej mająca nabożeństwo, nigdy Jej nie miłowała. Co go więc kosztowała myśl rozstania się z Nią, to łatwo sobie wyobrazić! Co do słowa, niejako rozdzierało mu to serce, bo Maryi i jego serce jakby jedno serce stanowiły. Ale co go najwięcej bolało, to gdy sobie wyobrażał, że opuściwszy Przenajświętszą Pannę, pozostawi Ją tak młodziutką i brzemienną, w wkrótce matką, bez opieki ludzkiej, bez pomocy, tym bardziej Jej potrzebnej, że wyzuwszy się z mienia, utrzymywać się będzie musiała z pracy rąk własnych. Słowem, ciężkiego nad wszelki wyraz doznawał strapienia, i wkrótce i Maryja poznała po nim, ze jest bardzo zasmuconym. cdn

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji