Zaślubiny Przenajświętszej Panny ze świętym Józefem (cz. I)

Jakoż, ta chwila najszczęśliwsza dla rodu ludzkiego już się zbliżała, a Przenajświętsza Dziewica, która jej wyglądała z tak świętym upragnieniem i modlitwami Swoimi przyśpieszyć chciała i przyśpieszała bez wątpienia, nie wiedziała, że Ona to właśnie sprowadzi Ją na ziemię; że Ją Pan Bóg wybrał na Matkę dla Syna Swojego, który miał stać się człowiekiem, aby nas zbawić.

Lecz żeby to nastąpiło, wypadało, by Przenajświętsza Panna, jak każda inna dziewica wychowywana przy Świątyni, zawarła związek małżeński, i dopiero wtedy stała się matką. Powody zaś, dla których potrzeba takowa zachodziła, były następujące. Święty Bernard w swoim wykładzie na Ewangelię świętego Mateusza tak o tym pisze: „Dlaczego nie z dziewicy zwykłej lecz z zamężnej narodził się Zbawiciel? Naprzód dlatego, że ponieważ w narodzie żydowskim rodowody tylko mężczyzn przechowywano i spisywano, a co do niewiast wcale nie nie wypełniano tego, więc Maryja została małżonką Józefa, by przez jego rodowód, który był razem z Jej rodowodem, gdyż oboje byli z jednegoż pokolenia, wykazać i dowieść, że pochodziła z rodu Dawidowego, z którego właśnie miał się narodzić Mesjasz. Po wtóre, aby w razie, gdyby była stała się matką nie mając małżonka, nie została ukamienowaną przez Żydów, jak to prawo wówczas istniejące nakazywało uczynić z każdą dziewicą, która będąc niezamężną okazałaby się matką. Po trzecie, aby i Przenajświętsza Panna i Pan Jezus, gdy się z Niej narodzi, mieli w świętym Józefie opiekuna, jakiego każda żona ma w swoim mężu, i każde dziecię w ojcu, a opiekuna, którego oboje Oni potrzebować mieli szczególnie w czasie Swojej ucieczki do Egiptu. I na koniec po czwarte, według uwagi świętego Ignacego Męczennika, aby przyjście na świat Zbawiciela, z początku zatajonym zostało przed szatanami, by oni poczytując Go za dziecię ze zwykłego małżeństwa zrodzone, nie pastwili się nad Nim już zaraz od Jego dzieciństwa”.

O czym znowu święty Bernard tak pięknie rozprawia: „Wypadało przez czas pewien ukryć tę wielką tajemnicę miłości Boga ku ludziom, to jest narodzenie się Syna Bożego dla zbawienia świata. Ale to wcale nie dlatego, żeby Bóg najwyższy dopełniając to wielkie dzieło Swoje jawnie miała się obawiać, żeby Mu w tym szatan nie przeszkodził, lecz że Stwórca, który nie tylko z nieograniczoną potęgą, lecz i również z nieskończoną mądrością spełnia wszystko, co się Mu spodoba, postanowił dla piękniejszego porządku we wszystkich sprawach Swoich, zachować pewną właściwość co do czasu i następstwa. Tak tedy i w tej oto tak wielkiej sprawie naszego odkupienia, chciał objawić nie tylko potęgę Swoją, lecz i roztropność. Najwłaściwiej przeto było, aby Pan Bóg, który według słów Pisma Świętego „dosięga od końca aż do końca mocno, o rozrządza wszystko wdzięcznie”, tak co do przyjścia Syna Swojego na ziemię wszystko urządził, aby szatana do pewnego czasu w niewiadomości o tym zostawił, a mając go tu pogromić, wprzód jeszcze przedstawił najbardziej nam potrzebny wzór pokory. Na cóż by się bowiem przydało dla nas pogromienie złego ducha przez Boga, gdybyśmy nie byli wyuczeni przezwyciężania w sobie samych pychy szatańskiej? Wypadało przeto koniecznie, aby Maryja poślubioną została Józefowie, gdyż przez to, a znowu według słów Pisma Bożego, „nie rzucało się pereł przed wieprze”, i nie wydawało się na pastwę psom piekielnym świętości nad świętościami, to jest Dzieciątka Jezus, które pod cieniem mniemanego ojcostwa Józefowego przyjść miało na świat. A także przez to, niepokalaność Dziewicy przez samegoż Jej małżonka stwierdzoną została, skromność Jej uchowana od wstydu, a dobra sława od oszczerstwa. Cóż więc mogło być mądrzejszego, co odpowiedniejszego Boskiej Opatrzności? Takowym jednym rozporządzeniem, i do tajemnic niebieskich przypuszczonym został taki święty świadek, jakim był Józef, i odparty wróg piekielny, i dobra sława Dziewicy Matki wcale na tym nie ucierpiała”.

Takie więc są powody, dla których potrzeba było, aby przyszła Matka Zbawcy naszego, Przenajświętsza Panna, zawarła związek małżeński. Lecz jakże miało to nastąpić, kiedy ślubem uczynionym Bogu zaofiarowała Mu Swoje dziewictwo” Otóż, zaradził temu tenże Bóg najwyższy, który Jej i ślub takowy natchnął, i ofiarę Jej dziewictwa najmilej przyjął, lecz który oraz i na matkę Ją Swego Syna jednorodzonego wybrał, przeznaczył i uzdolnił. A co w ten sposób nastąpiło.

Kiedy dziewicze mieszkające przy Świątyni dochodziły do lat, w których w stan małżeński mogły już wstępować, Wielki Kapłan odnosił się z tym do ich rodziców, a jeśli nie żyli, do krewnych, i wyszukiwano dla nich odpowiedniego małżonka, z którym zawierały związek według praw i przepisów Starego Zakonu podówczas istniejącego. Gdy tedy Przenajświętsza Panna miała już lat czternaście, z których jedenaście spędziła w Świątyni, Wielki Kapłan Zachariasz, a który po śmierci świętego Joachima i świętej Anny, był i najstarszym w Jej rodzinie, oświadczył, że nadszedł i dla Niej czas zawarcia związku małżeńskiego. Wtedy Maryja wyjawiła mu ślub, jaki uczyniła, poświęcając Bogu Swoje dziewictwo. Zdziwiło go to bardzo, gdyż podobne śluby były rzeczą nieznaną pod prawem Starego Zakonu, jako sprzeciwiające się nadziei, którą każda dziewica z narodu wybranego mogła się cieszyć, że z jej potomstwa powstanie Mesjasz. To też, gdyby którakolwiek z innych była podobną trudność nastręczyła w chwili, kiedy ją wypadało wydać za mąż, i Wielki Kapłan i jej rodzice lub krewni mający nad nią zwierzchnictwo byliby, według wszelkiego podobieństwa, szukali sposobu, żeby takową przeszkodę usunąć. W owych bowiem czasach kiedy niepłodność w niewieście poczytywano za znak niebłogosławieństwa Boskiego, i ściagało to na nią rodzaj hańby, ślub czystości stawiający ją w podobnym położeniu, to jest w niepodobieństwie, aby z potomstwa przez nią wydanego narodził się Zbawiciel, był rzeczą niepraktykowaną, i w Starym Testamencie nie czytamy ani jednego przykładu ślubu podobnego.

Lecz z Przenajświętszą Panna rzecz się miała inaczej. Święty Zachariasz, chociaż zdziwiony został usłyszawszy od Niej o ślubie jaki uczyniła, tak jednak wysokie miał wyobrażenie o Jej świętości wyjątkowej, że uznał właściwym w wyjątkowy też sposób postąpić. Postanowił tedy zwołać nie tylko najstarszych krewnych Przenajświętszej Dziewicy, lecz i znakomitszych mieszkańców i Jerozolimy i dalszych okolic, aby z nimi wspólnie naradzić się, jak w razie tym postąpić wypada. A że nadchodziła wtedy właśnie uroczystość poświęcenia Ołtarza w Świątyni, która jako główne święto starego Zakonu, najwięcej wiernych wyznawców dawnego prawa do Jerozolimy zgromadzała, więc Zachariasz skorzystał z tej sposobności. Zwoławszy do siebie i krewnych Przenajświętszej Panny i najpoważniejszych innych obywateli Izraelskich, przedstawił im rzecz całą.

Przez ten czas Przenajświętsza Panna, tę ważną w życiu Jej okoliczność zdawczy na wolę Bożą, pokornie Jej poddana, czekała spokojnie, co o jej losie postanowią ci, których obowiązkiem było o nim głównie myśleć. Jednak wiedząc, że Pan Bóg chce, abyśmy i najświętszych pragnień naszych celu nie odstępowali inaczej, jak wskutek zanoszonych o to do Niego modlitw, gorąco się też modliła. Według Swego zwyczaju udawszy się przed sam Ołtarz Świątyni, w onym miejscu zwanym Sancta Sanctorum, Ona z istot stworzonych najświętsza, i przeznaczona aby w Jej dziewiczym łonie Święty nad Świętymi, Bóg żywy, zamieszkał, błagała niewymownymi jękami, którymi w duszy Jej Sam Duch Święty prosił za Nią, by tenże Duch Święty oświecić raczył tych, którzy o Jej losie stanowić mieli. Błagała Stwórcę najwyższego, by tak wszystkim pokierował, ąby Ona i należnemu posłuszeństwu Swoim zwierzchnikom nie uchybiła, i ślub dziewictwa wiernie dochować mogła.

Tym czaszem przywołani na radę do Wielkiego Kapłana i krewni Maryi i najznakomitsze osoby z Jerozolimy i jej okolic, wysłuchawszy uczynionych im przez świętego Zachariasza przedstawień, mieli objawić swoje co do Niej zdanie. Wszyscy prawie znali z bliska świętego Joachima i świętą Annę, i pamiętali, że jakby cudownie stali się oni rodzicami tej Dziewicy, o której losie mieli teraz wyrzekać. Wielu ich znało i Ją Samą, kiedy jeszcze przebywała w domu rodzicielskim, i w pamięci ich nie zatarło się wcale wrażenie uwielbienia szczególnego, jakie Przenajświętsza Panna, jeszcze małym dzieckiem będąc, na każdym, kto miał szczęście zbliżyć się do Niej, wywierała. O Jej zaś nadzwyczaj świątobliwym życiu w Świątyni i przed tym już nie mało słyszeli, i teraz więcej o tym szczegółów z ust samego Zachariasza się dowiedzieli. Wszyscy więc poznawali w Niej coś niezwykłego, coś wyjątkowego, a stąd widzieli potrzebę uciec się do niezwykłego też środka, gdy szło o powzięcie postanowienia co się tyczy Jej wyjścia za mąż. W tym przeto celu Wielki Kapłan nakazał publiczne modlitwy dla uproszenia potrzebnego oświecenia z nieba, a Pan Bóg, który udziela takowego każdemu pokornie o to proszącemu, i w którego ręku są serca i myśli i zdania ludzkie, tych, którzy o losie Maryi stanowić mieli, tak oświecić raczył i tak ich zdaniami pokierować, że jak pisze święty Grzegorz Nicejski, jednozgodnie postanowiono uwzględnić ślub przez Nią uczyniony, i wybrać dla Niej małżonka, który byłby tylko Jej opiekunem i stróżem dziewictwa, żyjąc z Nią jak brat z siostrą.

Lecz następnie chodziło o rzecz najważniejszą: o wybór małżonka. Wtedy Wielki Kapłan Zachariasz uznał właściwym postąpić w sposób, w jaki postępowano w sprawach i wątpliwościach najwyższej wagi, obchodzących całą Synagogę, lub naród wybrany. Tym zaś był pewny obrzęd religijny z wielką zawsze okazałością odbywający się w Świątyni, a przez który wypraszano u Boga wyraźne objawienie woli Jego w rzeczy, z którą się do Niego wtedy w tym celu udawano. Co tak opisuje święty Hieronim: „Wszyscy zgromadziwszy się w Świątyni poczęli się modlić, a Wielki Kapłan przystąpił według zwyczaju do wzywania Boga, aby wolę Swoją objawić raczył. Tedy niezwłocznie z Wyroczni i miejsca Ubłagalni wyszedł głos od całego ludu słyszany, nakazujący, aby wszyscy mężczyźni z domu i pokolenia Dawidowego nieżonaci i dorośli, przystąpili do Ołtarza, niosąc laskę w ręku. Którego zaś laska zakwitnie, i na jej wierzchu Duch Boży w postaci gołębicy spocznie, ten będzie tym przez Boga wybranym małżonkiem, którego opiece i straży Przenajświętsza Dziewica ma być powierzoną”.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji