„Zmartwychwstałem i wciąż jestem z Tobą”

„Zmartwychwstałem i wciąż jestem z Tobą”
Antyfona ze Mszy świętej w dzień Zmartwychwstania Pańskiego

A od tego czasu pokolenia klękały przed tabernakulum nie mogąc nadziwić się temu cudowi. Klękał też św. Maksymilian nie raz powtarzając: „Już teraz Krew Twoja płynie we krwi mojej, a dusza Twoja, o Boże Wcielony, przenika duszę moją, umacnia ja i karmi… O cuda! Któż by śmiał przypuszczać?... I cóż dać jeszcze mogłeś, o Boże, oddając mi już siebie samego na własność?...” Szaleństwo Bożej miłości to Chrystus w Eucharystii, posłuszny kapłanowi, którego przeznaczył na swą drogę do dusz.

Dlatego, jak podkreślił ojciec Louis-Paul Dubrœucq w jednym z listów skierowanych do Tercjarzy karmelitańskich, nasze życie powinno opierać się na świadomości że „Bóg jest tu”, prawdziwie obecny, żyjący w naszych duszach przez łaskę uświęcającą z jednej strony i przez wielki sakrament Eucharystii z drugiej strony, bo życie wewnętrzne, jak dowodzi św. J. Eymard, jest krążeniem dusz wokół Eucharystii, która przecież jest niezmienna, bo zawiera niezmiennego Boga. Jej skuteczność leczy nas z grzechów i słabości natury. Jest fortyfikacją, którą możemy wznosić między nami i światem, między nami i wszystkimi siłami piekła. Gdybyśmy mieli tylko więcej wiary wobec tego sakramentu, gdzie Bóg ukrywa swoją wszechmoc! Pozwólmy Bogu działać w nas i przez nas, znikając w Nim, to znaczy czyniąc się całkiem małymi, bo tylko prawdziwa pokora pozwala boskiej wszechmocy działać przez nas.

Jednak tak jak nie możemy wpatrywać się w słońce w pełni dnia, a jedynie podziwiać jego wschód i zachód, tak dusza nie może bezpośrednio kontemplować Boga z racji Jego nieskończonego Bytu. Bóg olśniewa i oślepia oczy naszej duszy przez swoją nieskończoną świętość a jednak położył się w naszym zasięgu i przez Eucharystię uczynił się nam dostępnym. Możemy na Niego spoglądać a nawet miłośnie się w Niego wpatrywać, ponieważ ukrywa swoje boskie promienie poprzez Hostię, w ten sposób możemy niestrudzenie Go kontemplować wiedząc, że moc wychodzi z Niego, kiedy na Niego spoglądamy. A im bardziej nasza dusza będzie należała do Niego przez Eucharystię, tym bardziej ogień boskiej miłości rozpali nasze serca. I właśnie to wyjaśnia głód i pragnienie miłośników Komunii świętej, gdyż oni otrzymali już to boskie lekarstwo, które oddalając ich od świata, a przede wszystkim od światowego ducha, wzywa do zjednoczenia z Bogiem, poprzez słowa samego Zbawiciela „Trwajcie we mnie, a Ja w was” (J 15, 14). Czegóż nie uczynił Jezus, by zostać z nami. Żyje w tabernakulum i posuwa się aż do mieszkania z nami pod jednym dachem. Mówi się, że jest On więźniem swojej miłości. Ale nie jest tak do końca. Jest wolny, ponieważ Miłość jest wolna. A to nasze zaniedbania, rozrywki i odmowa zjednoczenia czynią z Niego więźnia, bo kresem Jego podróży eucharystycznej tu na ziemi jest nasze serce, nie tabernakulum…

Z wiary w Jego rzeczywistą obecność wypływa adoracja, która jak podkreśla bł. Elżbieta od Trójcy Świętej jest słowem z nieba, a my nie możemy uczynić niczego świętszego na ziemi niż właśnie adoracja eucharystyczna. Nasza wiara osiąga swój szczyt, kiedy jesteśmy przy Chrystusie ukrytym i jakby unicestwionym w Hostii świętej. Z wiary w tą obecność wypływa również miłość, ponieważ nasza miłosna odpowiedź na Bożą Miłość orzeźwia i ożywia naszą wiarę. Bóg jest tu, w tabernakulum dla nas i nie przestaje na nas czekać. Jednak w jakim ogromie samotności Chrystus zostaje w tej godzinie…

Pobożni autorzy twierdzą, że w Eucharystii Zbawiciel ukazuje nam trzy niezgłębione przepaści: głębię swojego Serca, głębię swojej Duszy, i głębię swej Boskości. Najświętsze Serce jest tu, które tak bardzo ukochało i kocha ludzi. Dusza Chrystusa jest tu, ze wszystkimi skarbami wiedzy, mądrości, chwały i świętości. Jego Boskość jest tu, ponieważ druga osoba Trójcy św. jest nierozerwalnie związana z Ciałem i Krwią. I więcej jeszcze. Trzy Osoby Boskie są tu, w mocy tego prawa miłości, które Je wiąże niewytłumaczalnie…

To czego brakuje nam dziś najbardziej, to żywa wiara w obecność Boga w Hostii świętej. On sam czeka z miłością i nieskończoną cierpliwością, więc adorujmy Go pocieszając, o ile to możliwe, Boskie Serce obecne w Eucharystii. Odwiedzajmy Go, kiedy tylko możemy, a skoro odległość nam to uniemożliwia, bądźmy z Nim poprzez komunie duchowe, które święci praktykowali wielokrotnie w ciągu dnia i jak mały Franciszek z Fatimy chciejmy pocieszać Serce Jezusa, tak bardzo znieważane…

Tak. Umiejmy „tracić czas” u stóp tabernakulum jak Maria z Betanii, a więc żyjmy poprzez Eucharystię. Tak jak żyła Nią Niepokalana, która schodząc z nieba na ziemię, niejednokrotnie prosiła o świątynię dla Swego Syna…

na podstawie tekstu w języku francuskim dostępnym na stronie: http://laportelatine.org/activites/carmel/edito32/edito32.php

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji