Zwiastowanie (cz. I)

Jakoż, dnia pewnego wieczorem, trwając na modlitwie i czytając Pismo Boże, Maryja dłużej jak zwykle czuwała. Natrafiwszy w księgach Proroka na ten ustęp, gdzie on przepowiada narodzenie się Zbawiciela z dziewicy: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, i nazwą imię Jego Emanuel, co znaczy Bóg z nami”, uczuła w sercu żywsze jak kiedy pragnienie, aby to już co prędzej nastąpiło. To pobudziło Ją do tym gorętszej modlitwy błagalnej, którą zanosiła do Stwórcy Najwyższego, prosząc Go z całej siły, aby już dłużej nie odwlekał swego miłosierdzia nad światem, i zesłał Syna dla odkupienia ludzi. A że najulubieńszymi Jej modlitwami były Psalmy Dawidowe, jako natchnione przez Ducha Świętego i stąd zawierające w sobie wszelkie najwłaściwsze i najskuteczniejsze prośby do Boga, więc i wtedy otworzyły Psałterz. W nim natrafiła na psalm 84, i ten bardzo powoli, wyraz po wyrazie, z nadzwyczajnym podniesieniem ducha, odmawiała, sercem zatopiona w pragnieniu przyjścia na świat Zbawiciela, myślą wzniesiona do samego podnóżka Tronu Najwyższego, a duszą całą tak z Bogiem zjednoczona, jakby już nie na ziemi, lecz w niebie na łonie Trójcy Przenajświętszej umieszczona, twarzą w twarz, według wyrażenia Pisma świętego, w Boga się zapatrywała. Przy tym pełna pokory zawsze, w owej chwili tak się w nie pogrążyła, tak żywo przejęła się uczuciem Swojej nicości, tak się we własnych oczach poniżyła, że akt pokory, jaki czyniła wtenczas, i który jakby Ją wyniszczył w Niej samej, tak był wielkim, na jaki żadna dusza najpokorniejsza, ani przed Nią, ani po Niej się nie zdobyła. Obok tego zaś, modląc się o zesłanie co prędzej na świat Zbawiciela, błagała o to Boga z taką ufnością, że jakby pewną była, iż tym razem już Zbawiciel dłużej odwlekać nie będzie swojego przyjścia, ale ani przez myśl Jej nie przemknęło się, aby Ona to miała być Matką Boga Wcielonego.

Odmawiała psalm wyżej wymieniony i w te słowa modliła się do Boga: „Ubłogosławiłeś Panie ziemię swoją, bo, jak to nam przez Proroków zapowiedziałeś, postanowiłeś zesłać Syna Twojego na nią, abyś przez Niego wyzwolił z niewoli Jakuba pokolenie, które jest Twoim narodem wybranym. A gdy ten Syn Twój przyjściem swoim odkupi świat, wtedy odpuścisz nieprawość ludu Twego, pokryjesz wszystkie grzechy ich. Uśmierzysz Twój wszystek gniew: odwrócisz się od gniewu popędliwości Twojej. O! Panie, nie zwlekaj więc już dłużnej tego dzieła największego miłosierdzia Twojego, przyjdź, zstąp z nieba i nawróć nas Boże, Zbawicielu nasz, a oddal gniew Twój od nas. Czy na wieki będziesz się gniewać. Albo rozciągniesz gniew Twój, od rodzaju do rodzaju, od pokolenia do pokolenia, aż do końca świata? O! Pani, niech tak nie będzie! Boże, Ty się skłonisz ku nam i ożywisz nas; a lud Twój rozweseli się w Tobie. Okaż nam, Panie, miłosierdzie Twoje, a daj nam zbawienie Twoje, zsyłając już na ziemię Syna Twojego”. A gdy z kolei przyszła do tych słów tegoż Psalmu: „Będę słuchała, co będzie we mnie mówił Pan Bóg” i wymówiła je z nadzwyczajnym przejęciem się i wzruszeniem, z którego sama sprawy sobie zdać nie mogła, zatrzymała się na chwilę. I aby się tym zdolniejszą uczynić do wysłuchania, co Pan Bóg Jej powie, pogrążyła się w uczuciu Swojej nicości, uczyniła akt pokory najgłębszy, na jako zdobyć się może dusza ludzka.

Tymczasem Bóg Najwyższy, prośbami Jej zniewolony ostatecznie, a niezrównaną i najwyższą, jaką kiedy jaśniała jaka istota stworzona świętością ujęty, postanowił już dłużej nie zwlekać wcielenia się, to jest stania się człowiekiem, aby ród ludzki zbawić, i właśnie Jej przeczyste łono na to sobie obrał. Aby Ją wtedy o tym zawiadomić i Jej przyzwolenie otrzymać, umyślił posłać do Niej Archanioła Gabriela, który by Jej to zwiastował. Przyzwał go więc Bóg Ojciec i rzekł: „Udaj się do naszej najmilszej córki Maryi, poślubionej Józefowi, a która droższą Nam jest na wszystkie stworzenia, i powiedz Jej, że Syn mój „pożądał śliczności Jej” i wybrał Ją sobie za Matkę. Proś, aby Go mile przyjęła, gdyż postanowiłem dokonać przez Niego zbawienia całego rodu ludzkiego, puszczając w niepamięć wyrządzoną mi przez człowieka zniewagę. Archanioł Gabriel wysłuchawszy tego rozkazu, pełen wesela i radości, uleciał co prędzej z nieba na ziemię i stanął przed Maryją, właśnie w onej chwili, kiedy Ona odmawiając Psalm jak wyżej, przyszła do tych słów: „Będę słuchała, co we mnie będzie mówił Pan Bóg”, i zatrzymała się nad nimi.

Anioł oddawszy Jej najgłębszy pokłon, rzekł: „Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”. Jakby mówił: „Pozdrawiam Cię o! Dziewico Przenajświętsza, całą pełnością łask obdarzona, a więc która posiadasz takowych więc je jak wszyscy inni święci i jak my wszyscy Anieli niebiescy, Pan Bóg jest z Tobą, gdyż przez najgłębszą pokorę Twoją tak z Nim ściśle zjednoczoną jesteś, jak żadna inna istota stworzona. Ubłogosławioną zostałaś nad wszystkie inne niewiasty: kiedy bowiem wszystkie inne rodząc się ze skazą grzechu pierworodnego, ściągają na siebie przekleństwo, całe potomstwo Adama dotykające. Ty, mając się stać Matką Tego, który jest samym i najwyższym błogosławieństwem, byłaś zawsze przez Niego błogosławioną, boś poczęta została bez zmazy grzechowej”.

Lecz Przenajświętsza Dziewica gdy to „usłyszała, zatrwożyła się na mowę jego i przemyśliwała, jakie by to było pozdrowienie”. Zmieszała się zaś nie na widok Anioła, bo z nimi ciągle obcowała, a najczęściej właśnie z Archaniołem Gabrielem, który był Jej Aniołem Stróżem. Lecz zatrwożyła się, jak wyraźnie powiada ewangelia, na „mowę jego”: to jest zmieszała się słysząc tak niezwykłe o Niej pochwały, wychodzące z ust Archanioła. Przenajświętsza Panna była zawsze pełna najgłębszej pokory; zawsze poczytywała się za nic; miała jak najniższe o sobie rozumienie, nigdy więc pochwał Sobie oddawanych nie chciała słuchać od nikogo. Aniołowie też znając Jej pokorę i wiedząc jak Ją raziły wszelkie pochwały ludzkie, sami przestając z Nią ciągle i usługując Jej, nigdy z takowymi nie występowali szanując i czcząc w Niej tę najmilszą Bogu cnotę, która sprawiała, że się Ona wszelką chwałą brzydziła. Gdy tedy Maryja usłyszała tak wielkie Swoje pochwały, i to przez Jej Anioła Stróża głoszone, a właśnie w chwili, kiedy zatopiona w gorącej modlitwie, błagając Boga o przyspieszenie dla świata przyjścia Zbawiciela, więcej jak kiedy upokorzyła się i przejmowała uczuciem własnego nicestwa. Maryja, zmieszała się zatrwożyła bardzo. Jak bowiem osoby pyszne, wyniosłe, zarozumiałe, mieszają się i w gniew wpadają, gdy im kto przygania lub cokolwiek zarzuca, tak przeciwnie, osoby pokorne niemiłego doznają wrażenia, gdy je kto chwali. Przekonane najmocniej, że na żadne pochwały, ale przeciwnie na wszelkiego rodzaju nagany zasługują, gdy słyszą, że je kto chwali, robi to na nich takie wrażenia, jak gdyby słyszały kłamstwo lub szyderstwo. Otóż, Przenajświętsza Panna była z pokornych najpokorniejszą; posiadała tę cnotę w najwyższym, jaki tyko być może, stopniu. Gdy więc usłyszała jednego z najwyższych duchów niebieskich oddającego Jej tak nadzwyczajne pochwały, Sama nie wiedziała, że się tak wyrażę, co się z Nią dzieje. Nie wątpiła wprawdzie, że Anioł nie tylko kłamać, ale ani nawet z przesadą wyrażać się nie może; lecz z drugiej strony najmocniej przekonaną była, że na żadne zgoła pochwały, nie tylko od Aniołów, ale ani od ludzi nie zasługuje wcale. Sama w objawieniu powiedziała pewnego razu świętej Brygidzie, że się miała za ostatnią z istot stworzonych, a mówiąc właśnie o tym, jak Ją zmieszały pochwały oddawane Jej przez świętego Gabriela przy Zwiastowaniu, przydała: „Mnie przecież jak zawsze, tak szczególnie wtedy, gdym się modliła prosząc Boga o zesłanie co prędzej na świat Zbawiciela, nie chodziło wcale o własną chwałę, lecz jedynie o chwałę Stwórcy mojego, aby przez przyjście na ziemię Syna Bożego, ta chwała Jego tym bardziej się rozszerzyła i utrwaliła”. Święty Alfons powiada, że gdyby Archanioł Gabriel oświadczył Przenajświętszej Pannie, że jest największą na świecie grzesznicą, byłaby się wcale nie zdziwiła, ani zmieszała. Lecz słysząc tak szczytne o sobie pochwały zmieszała się, owszem, według wyrażenia Ewangelii, „zatrwożyła się”. Piękną też z tego powodu robi uwagę święty Piotr Złotomówny. Powiada, ze jak Pan Jezus chciał być wzmocnionym przez Anioła, kiedy podczas modlitwy Ogrójcowej dopuścił na siebie ciężkie przerażenie, tak podobnież potrzeba było, Ażeby Archanioł Gabriel, widząc Maryję tak bardzo przerażoną jego słowami, uspokoił Ją co prędzej.

Jakoż, widząc Ją bardzo zmieszaną, rzekł: „Nie bój się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga”. Nie lękaj, o! Pani moja, nie podziwiaj pochwałom i wzniosłym tytułom, jakie Ci dałem przy pozdrowieniu. Gdyś właśnie kiedyś się pogrążała w aktach najgłębszej pokory, kiedyś się we własnym mniemaniu tak nisko postawiła, że będąc najświętszą z istot stworzonych, poczytywałaś się za najnędzniejszą, Bóg, który pokornych wywyższa, Ciebie z pokornych najpokorniejszą uczynił godną odnalezienia łaski przez ludzi utraconej. „Znalazłaś łaskę u Pana”. „Ciebie bowiem wybiera on Sobie na Matkę; w twoim przeczystym łonie chce stać się człowiekiem, aby życiem i śmiercią Swoją przywrócić cały ród ludzki do łaski u Boga: „Oto poczniesz w żywocie i porodzisz Syna, i nazwiesz Imię Jego Jezus. Ten będzie wielki” i jako druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, Syn jednorodzony Boga Ojca, „będzie zwany Synem Najwyższego”. A wykupiwszy ludzi z niewoli szatańskiej, w której dotąd zostają, „będzie królował” nad duszami wybranymi na wieki, „a królestwu Jego nie będzie końca”, gdyż panowanie Jego rozciągać się będzie nie tylko do ziemi, ale i do nieba, po wszystkie wieki wieków”.

Ale te słowa Przenajświętszą Pannę wcale nie uspokoiły. Owszem, jakby o nowy przyprawiły Ją niepokój; a raczej nową trwogą nabawiły.

Kiedy usłyszała nadzwyczajne pochwały, oddawane Swojej Osobie, ucierpiała na tym Jej niezrównana pokora. Lecz teraz, gdy znowu zapowiada Jej Anioł, że stanie się Matką, zadrżała o Swoje dziewictwo, które Bogu na zawsze poślubiła. Słyszy i nie wątpi o tym, że Stwórca chce Ją wynieść do najwyższej po Nim Samym godności, bo do godności Macierzyństwa Bożego. Lecz taki niesłychany, niepojęty, niezrównany zaszczyt jaki Ją czeka, znika w Jej oczach obok zatrwożenia, jakiego doznaje o Swoje dziewictwo, o ślub, jaki Bogu uczyniła, i którego nie przełamałaby nawet dla szczęścia stania się Matką Boga! Już nawet i pokora Jej, a jakaż pokora! Nie wymawia się od tak nadspodziewanego zaszczytu. Maryja nie rozwodzi się nad swoją niegodnością stania się Rodzicielką Boga, chociaż pewnie była o takowej niegodności jak najmocniej przeświadczoną; ani też nie rozpływa się w aktach dziękczynnych, że Ją to Stwórca wybrał i przeznaczył, do takiego szczęścia. A przecież takie jak Jej serce, taka miłość Boga jaką Ona pałała, pewnie zdobyć by się potrafiła na akty wdzięczności i tym jeszcze gorętszej miłości Boga, za tę łaskę nad łaskami, jaka jej zapowiedzianą została, za takowe mające nastąpić wyniesienie Jej, nad które już tylko Sam Bóg jest wyższym. Skądże przeto w Niej jakby obojętność na to wszystko? Oto stąd, że wszystkie Jej myśli cała Jej uwaga, cała troska Jej serca, zwrócone wtedy były na Jej poślubione dziewictwo, a które, jak się Jej mogło wydawać w tej chwili, było jakby zagrożonym.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji