Żyć i umierać z Maryją

Dobrze przeżyć swoją śmierć to wielkie zadanie. Zadaniem jeszcze ważniejszym jest dobrze przygotować się do śmierci. Bezcenną wartość ma postawa życiowa, którą cechuje pamięć o przemijaniu i chęć przygotowania się na spotkanie z Bogiem twarzą w twarz.
Mędrzec biblijny mówi, że mądre serce to takie, które „pamięta o czasie i sądzie” (Koh 8, 5). Zatem mądry człowiek to ten, który myśląc o dniu dzisiejszym zachowuje w pamięci godzinę śmierci. Idąc przez życie często szukamy szybkich, wygodnych rozwiązań, dzięki którym mamy nadzieję błyskawicznie osiągnąć swój cel. Nie wszystkie jednak skróty i dogodności rzeczywiście skracają drogę do mądrości. Jednym z błędnych założeń naszej doczesności jest oddzielenie od życia tego, co jest jego podsumowaniem i nieuniknionym finałem, czyli śmierci. Śmierć traktujemy jako coś, co będzie kiedyś, później, o czym lepiej nie myśleć. Myśl o śmierci raczej przeszkadza w radowaniu się przeżywaną codziennością. Człowieka fascynuje życie dające niezliczone możliwości samorealizacji i często pyta on, czy te dwie rzeczywistości — życie i śmierć — mają ze sobą coś wspólnego?
Prawdziwa mądrość polega na umiejętności patrzenia na życie w perspektywie śmierci. Nie zrozumie się właściwie życia bez zrozumienia tajemnicy śmierci, a chwili śmierci nie można dobrze przejść, nie przeżywając w jej świetle dni życia.
Jak zatem mądrze żyć, by bramę wieczności przekroczyć bez trwogi? Spojrzenie na osobę Matki Bożej przynosi nam odpowiedź na to pytanie. Odmawiając starożytną antyfonę „Pod Twoją obronę” nazywamy Maryję naszą Orędowniczką, która prowadzi nas do Pana Jezusa i jedna nas z Nim. W antyfonie „Salve Regina” nazywamy Ją „advocata nostra”, naszą Obrończynią. Związek Matki Najświętszej z naszym życiem i umieraniem najwyraźniej ujawnia się w modlitwie „Zdrowaś Maryjo”, gdzie prosimy Ją, aby była przy nas i modliła się za nas „teraz i w godzinę śmierci naszej”.
Żyć i umierać z Maryją to gwarancja, że codzienność dobrze przygotuje nas do najważniejszej chwili naszego istnienia, jaką jest spotkanie z Panem Jezusem, Zbawicielem Najmiłosierniejszym, ale także z Sędzią Sprawiedliwym. Życie i umieranie z Maryją to gwarancja, że moje „dzisiaj” i godzina mojej śmierci będą zespolone ze sobą według woli Bożej. Oddanie się Maryi jest aktem niezwykle Bogu miłym. Wolą umierającego Zbawiciela było, aby Maryja była naszą Matką, a my — jej dziećmi. Ona, stojąc pod Krzyżem, przejmuje troskę o kształt naszego życia, ale także o kształt godziny śmierci. Pan Jezus niejako zaangażował Swoją Matkę w nasze życie. Matkę, która w Bogu poznaje nasze życie od jego początku, przez umieranie, aż po dopełnienie naszego istnienia w wieczności. Zawierzenie więc Maryi naszego „teraz”ostatniej godziny jest prawdziwą mądrością, jest postępowaniem zgodnym z wolą Pana Jezusa.
Przejawem prawdziwej mądrości jest również właściwe zrozumienie i realizowanie ideału ducha ubóstwa. „W krzyżu nie jest najważniejsze cierpienie, lecz wypełnienie woli Bożej do końca. Chrystus w Ogrójcu nie prosił Ojca o mękę. Wręcz przeciwnie, o jej odsunięcie, jeśli to możliwe. My, chrześcijanie, też powinniśmy być nastawieni nie na cierpienie, ale na spełnienie woli Bożej do końca, choćby przez ból, jeśli to konieczne”. Ubogi duchem, ukształtowany w szkole Maryi, to człowiek dążący ze wszystkich sił do tego, aby wypełnić wolę i pragnienia Ojca, nawet gdy będzie to wymagało przyjęcia cierpienia.
Postawa człowieka, w której wartość życia ocenia on pod kątem jakości rezultatów, skuteczności jego działań, ilości satysfakcji i zgodności z ustalonymi przez niego planami, nie zapewni mu spokoju w godzinę śmierci. Życie według takiego schematu służy jedynie samorealizacji. Gdy człowiek szuka tylko samego siebie, jego serce jest chore. Choroba szukania woli własnej ukaże się z całą wyrazistością w godzinie śmierci. Jeżeli natomiast kształtujemy swoje „teraz” wraz z Maryją w duchu realizowania woli Bożej, w duchu oddania i ufności, godzina śmierci zastanie nas gotowych do przekroczenia bram wieczności, przygotowanych przez Maryję do spotkania z Jej Synem.
W doczesności Matka Boża ożywia w nas tęsknotę za doskonałością, pełnią, pięknem. Tym wszystkim jest sam Bóg. Maryja więc kieruje nasze pragnienia, naszą miłość ku Niemu. Pomaga też zrozumieć wartość ludzkich łez i umacnia wiarę, pomaga przejść przez doświadczenia, które są drogą oczyszczenia i dzięki którym już w tym życiu otrzymujemy wielką szansę wynagrodzenia za osobiste grzechy i udział w zbawczym dziele Boga. Maryja pomaga nam także poznać samych siebie, przez co prowadzi nas do prawdziwego żalu i skruchy. Wówczas wraz ze łzami pojawia się dziecięca ufność, że mimo ogromu nędzy jesteśmy przez Boga bardzo kochani.
Kiedy życie nasze przejdziemy z Maryją, godzina śmierci utrwali jedynie i zachowa na wieczność wszelkie duchowe skarby, jakie dzięki Niej i razem z Nią odnaleźliśmy. Przede wszystkim jednak będzie to godzina spokojnego przejścia z doczesności do wieczności, chwila, w której Ta najlepsza i najczulsza z matek bezpiecznie przeprowadzi nas w miejsce, które przygotował nam i w którym czeka na nas miłujący Bóg.

Abscondita

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji