Życie Maryi. Co zawdzięczamy Przenajświętszej Pannie za Jej zaofiarowanie Pana Jezusa

Gdy tedy upłynęło dni czterdzieści od przyjścia na świat Pana Jezusa, Przenajświętsza Panna udała się do Jerozolimy dla zaofiarowania w Świątyni najdroższego Syna. Zdąża na miejsce, gdzie ofiara ta ma być złożoną, i na własnych rękach niesie tę przenajświętszą Hostię, która  ma być poświęcona za zbawienie całego świata. Na własnych rękach niesie jedyne, a najdroższe Dziecię Swoje, aby Je zaofiarować na śmierć, którą poniesie skoro do lat młodzieńczych dojdzie. O! Jakże ciężki smutek, jaka niewymowna boleść przygniata Jej serce!
Podziwiamy święte męstwo Abrahama, który gdy mu Pan Bóg kazał zaofiarować sobie na stosie ognistym ukochanego syna Izaaka, sam go prowadził, aby na miejscu na to przeznaczonym spełnił rozkaz Boski. Uwielbiamy w nim posłuszeństwo woli Bożej, kosztujące tak wiele ojcowskie jego serce. Lecz czymże to jest w porównaniu z ofiarą jaką czyni Maryja, gdy Swego Syna poświęcała Bogu, i poświęcała Go, jak to dobrze wiedziała, na mękę i śmierć najokrutniejszą! Bo czymże była miłość Abrahama do Izaaka, w porównaniu miłości Maryi do Jezusa? I czym śmierć, jaka miała spotkać Izaaka, w porównaniu ze śmiercią Jezusa? Abraham był tylko ojcem, a Maryja była Matką, owszem była dla Swego Boskiego Dzieciątka jakby ojcem i matką, bo Je poczęła bez współudziału męża, jednie za sprawą Ducha Świętego, który całe ciało Pana Jezusa z Jej własnej krwi ukształtował, gdy inne dzieci mają w sobie krew ojca i matki. Abraham kochał w Izaaku syna bardzo dobrego i miłości godnego, ale bądź co bądź syna jak każdy syn ludzki. A Maryja kochała w Jezusie i Syna i Synów ludzkich najlepszego i najdoskonalszego, a razem kochała w Nim i Boga Swojego. Abrahamowi krajało się serce na myśl, że syn jego ulegnie śmierci, chociaż to być miała śmierć nie z najsroższych. A jakiż więc miecz boleści musiał przeszywać wtedy serce Maryi, gdy Ona wiedziała, że śmierć na którą zaofiarowuje Swego Syna, będzie śmiercią najcięższą, jaką kiedy człowiek poniósł, której towarzyszyć będą najstraszniejsze męki, i śmiercią w oczach wszystkich najhaniebniejszą! O ile więc miłość macierzyńska Maryi przewyższała bez żadnego porównania miłość ojcowską Abrahama, o tyle więcej kosztowała Ją ofiara, jaką czyniła z Swego Syna, o tyle cięższym smutkiem i sroższą boleścią napełniło się Jej serce, gdy do złożenia tej ofiary przychodziło. I o ile śmierć Pana Jezusa miała być okrutniejszą od śmierci, jaką miała umierać Izaak, o tyle srożej od ojcowskiego serca Abrahama, bolało macierzyńskie serce Maryi. 
I nie trzeba sądzić, że zasługę ofiary, jaką wtedy czyniła Bogu ze Swojej boleści macierzyńskiej Przenajświętsza Panna, zmniejszało to, że chociażby była na to ofiarowanie nie zdobyła się, pomimo tego Pan Jezus, ponieważ już przyszedł na świat, byłby zbawił ludzi. Nie trzeba tego przypuszczać mówię, bo (powtarzamy to raz jeszcze za świętym Alfonsem), jak do tego, żeby Syn Boży stał się człowiekiem, chciał Pan Bóg, aby na to Ta, która mu na Matkę przeznaczoną była, dała Swoje wyraźne przyzwolenie: - tak podobnież chciał, gdy już stała się Matką, aby Dziecię Jej nie zostało poświęcone na oną służbę Bogu, przez którą miał Zbawiciel Świat odkupić, dopóki i na to Ona się nie zgodzi. 
Pan Bóg, według wyrażenia świętego Augustyna, stworzył człowieka bez niego, ale go bez niego nie zbawia. Co znaczy, że do tego aby być stworzonym, człowiek ze swej strony nic zgoła się nie przyczynia. Lecz do tego, żeby został zbawionym, trzeba koniecznie, żeby współdziałał z łaską Boską, za pomocą której zbawienia dostąpić może. Żeby jaka łaska, udzielona człowiekowi wyszła mu na zbawienie, niezbędnym jest, aby on na działanie w nim tej łaski dał swoje przyzwolenie. Więc gdy najprzód chodziło o to, aby Syn Boży, dla wysłużenia nam zbawienia stał się człowiekiem (co maiło być początkiem i zadatkiem wszystkich łask do zbawienia potrzebnych), tedy potrzeba było, aby i na to dał człowiek swoje przyzwolenie, żeby w tym współdziałała jaka istota ludzka. Otóż, istotą na to wybraną, do tego upoważnioną przez Boga, przedstawiającą w osobie Swojej cały ród ludzki, była Przenajświętsza Panna, jako istota z istot z rąk Stwórcy wyszłych, najdoskonalsza, i Ta, która na Matkę Zbawiciela była przeznaczoną. Do Niej przysłał Pan Bóg Anioła, zawiadamiającego Ją o tym, i domagającego się od Niej w imieniu Boga przyzwolenia na tę łaskę, jaką chciał Pan Bóg wyrządzić całemu rodowi ludzkiemu w ogólności, przez wybranie Jej na Jego Matkę. Gdyby wtedy Przenajświetsza Panna nie była dała Swego przyzwolenia na tę łaskę nad łaskami, gdyby była z nią nie współdziałała zgadzając się na stanie się Matką Odkupiciela, byłby Pan Bóg cofnął tę łaskę nad łaskami, gdyby była z nią nie współdziałała zgadzając się na stanie się Matką Odkupiciela, byłby Pan Bóg cofnął tę Swoją łaskę, tak jak cofa każdą, na którą dusza nie daje przyzwolenia z nią współdziałając. A że Maryja wtedy przedstawiała cały ród ludzki,więc cały ród ludzki byłby nie dostąpił szczęścia mieć w ten sposób Syna Bożego Odkupicielem, a wszechmocność i miłość Boga innego by środka użyła była na odkupienie ludzi. 
To samo zaszło w pewnej mierze i w ofiarowaniu Pana Jezusa Bogu Ojcu przez Przenajświętszą Pannę. Syn Boży skoro się stał człowiekiem w Jej przeczystym łonie, a tym bardziej, gdy się z Niej i narodził, tyle już przez to samo położył zasług, ze Pan Bóg przejednanym został, sprawiedliwości jego już się zadość najzupełniej uczyniło, i cały ród ludzki odkupionym został. Na to bowiem dość było jednej łezki Jezusowej, jednego Jego odetchnienia, jednej, jak mgnienie oka, chwili Jego życia jako Boga człowieka. Lecz Syn Boży tak umiłował ludzi, że mu nie dość było odkupić ich i wysłużyć im łaski do zbawienia potrzebne. Chciała Jego dobroć nieprzebrana, żeby tych łask dla nas przyjściem Jego wysłużonych, zlał się na dusze ludzkie nadmiar jak największy, jak to Sam powiedział: Jam przyszedł na świat, aby dusze ludzkie nie tylko życie wieczne miały, ale żeby je i jak najobficiej miały. Co znaczy, że chciał w całym życiu Swoim pozostawić takie przykłady, i przedstawić takie dowody Swojej miłości, żeby ludzie nie tylko uchronili się potępienia, lecz do najwyższej dochodzili świętobliwości, a przez to jak najwyższe w niebie otrzymywali nagrody. I w tym celu raczył pozostać na ziemi przez czas dość długi, w ciągu życia Swego wiele wycierpieć, a przy śmierci najcięższe męki ponieść. Przez to bowiem właśnie pozostawił nam i najpotrzebniejsze przykłady do tego, aby się uświęcić, i objawił największą ku nam miłość, i wreszcie cały nadmiar łask do zbawienia potrzebnych zapewnił. 
Otóż, tego wszystkiego byłby nie uczynił, gdyby Go Jego Matka Przenajświętsza w tym celu ni poświęciła, a to przez zaofiarowanie Go Dziecięciem na wyłączną służbę Boga, w której właśnie miał to wszystko dla nas wysłużyć. Albowiem jak łaski odkupienia Pan Bóg nie udzielił ludziom bez Maryi, która z upoważnienia Boskiego przedstawiając cały ród ludzki, dała na to przyzwolenie, zgadzając się aby zostać Matką odkupiciela, - tak podobnież, abyśmy posiadali ten cały nadmiar, tę całą niezmierną obfitość łask nabytych życiem i męką Zbawiciela, chciał Pan Bóg Aby i to nastąpiło, a znowu w Jej osobie całego rodu ludzkiego przyzwolenie. I to właśnie wyraża święty Alfons w przytoczonym wyżej ustępie, w którym tę samą myśl rozwija. 
Gdyby tedy Przenajświętsza Panna nie zdobyła się była na zaofiarowanie Pana Jezusa w Świątyni, byli byśmy pozbawieni tego ogromnego nadmiaru łask odkupienia, jakie nam wysłużył Zbawiciel życiem apostolskim i okrutną męką i śmiercią Swoją, na który to właśnie zawód poświęciła Go Przenajświętsza Matka zanosząc do Świątyni. Bo tak i teraz nawet, gdy już ten nadmiar łask jest nabyty, nikt z niego nie uczestniczy bez przyzwolenia, tj. bez współdziałania z łaskami nadzwyczajnymi, a co zwykle dotkliwej ofiary z naszej strony wymaga, tak i wtedy, cały ród ludzki byłby nie dostąpił tych skarbów, bez ofiary tak niezmiernie kosztującej Przenajświętszą Pannę cały ród ludzki przedstawiającą. A że Pan Jezus za grzechy wszystkich ludzi miał być zaofiarowany, więc Przenajświętsza Matka  Jego poświęcając Go na to, doznawała boleści wszystkich matek, jakich by doznały, gdyby każdej z nich przychodziło ofiarować dzieci swoje na śmierć. 
Tak tedy jak Jej przyzwoleniu na stanie się Matką Zbawiciela, zawdzięczamy Odkupienie, tak podobnież Jej zgodzeniu się na stanie się Matką z matek najboleśniejszą, winniśmy te wszystkie skarby nieprzebranych łask nabyte życiem, męką i śmiercią Jej Syna, na co Go właśnie niosąc do Świątyni Jerozolimskiej zaofiarowała. Nie dziw też, że przez to i za to głównie dostąpiła tego przywileju, że odtąd Pan Bóg żadnej łaski nie udziela duszom ludzkim inaczej, jak przez Jej przebłogosławione ręce. Na nich niosła Ona do Świątyni Dzieciątko Jezus, aby Je, jakby Sama, na Kalwarię, gdzie miał być zamordowanym Ten Syn Jej, zaniosła, a zaniosła z wielkiej miłości tych ludzi, za których On tam umarł – przez nie więc, przez też Jej ręce, tenże Syn Jej najdroższy, odtąd wszelkie łaski rozszafowywać będzie na świat cały. Wszystkie bowiem skarby, od tej już chwili, złożył w te dłonie, które składając go w ofierze w Światy ni zapewniły Mu właśnie sposobność nabycia ich dla nas. 

Kolejny odcinek pt. Przepowiednia Symeona. Pierwsza boleść Matki Przenajświętszej, wkrótce. 
     
Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2017 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji